Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 sierpnia 2017

Niebanalne podsumowanie Akt 11

Cześć cześć :D
Zastanawiałam się, czy wracać z tym cyklem, ale koniec końców stwierdziłam, że czemu nie :D Dla nowych czytelników - Niebanalne Podsumowanie to krótkie (albo ciut dłuższe) podsumowanie wydarzeń z poprzedniego miesiąca, a tematy są różne: więcej prywaty, mniej prywaty, kosmetyki, książki, refleksje - zależy co mi się nawinie :D Nie zawsze pojawiają się co miesiąc, ale będę się starać ;)
To jak, lecimy z tym tematem! :D

Przeczytani
W lipcu przeczytałam całe trzy książki - pod koniec lipca obniżyłam ciut swoje loty, ale i tak nie jest źle :D Jak widzicie, różnorodność gatunkowa jest ogromna :D Pierwsza książka, za którą się zabrałam to Dwór cierni i róż Sarah J. Mass - fantastyka, ale młodzieżowa, a na dodatek dość dużo miejsca w tej książce zajmuje miłość, co mnie powinno odrzucić :D Miałam spore obawy przed rozpoczęciem tej książki, bo miłość, ale zabrałam się za nią, bo czułam, że zaraz ACOTAR wyskoczy mi z lodówki i spadnie na głowę, gdy będę stała pod drzewem. Zresztą kupiłam ją od razu po premierze...Rok temu w kwietniu. Także tak... To jakie są moje wrażenia po lekturze? Bardzo, bardzo pozytywne i to na tyle, że od razu po przeczytaniu pierwszej części kupiłam drugą i jak tylko wyjadę na wakacje to się za nią zabieram :D Może faktycznie czasami trochę za dużo namiętności się z niej wylewa i może jest trochę taka... Nierealna, ale z drugiej strony to fantastyka i ten świat wykreowany przez Sarę mi się spodobał :D Mimo że jest to trochę cegła to czyta się stosunkowo szybko i przyjemnie, akcja nie stoi niepotrzebnie w miejscu, ale mam jedno zastrzeżenie - myślę, że kolejne części nie są potrzebne, bo książka skończyła się w idealnym momencie. Mam nadzieję, że jak przeczytam kolejne części to nie zniszczę sobie wyobrażenia na temat tej książki :D
Następnie sięgnęłam po coś krótkiego, czyli Między Książkami Gabrielle Zevin  - ciepła, miła i przyjemna króciutka powieść o miłości, rodzicielstwie, książkach, idealna na odprężenie. Mnie bardzo wciągnęła i było mi przykro to, w jaki sposób się skończyła, bo zżyłam się z bohaterami :D Warto szukać tej książki w miejscach tego typu jak tania książka itp, bo można ją znaleźć w bardzo atrakcyjnej cenie ;)
I ostatnia pozycja, tym razem kryminał polskiego pisarza (chyba już wszyscy wiedzą, o kim mówię...) Remigiusza Mroza Behawiorysta - według mnie świetny, świetny i jeszcze raz świetny. Bardzo podobały mi się sadystyczne morderstwa i sama postać Kompozytora została ciekawie skonstruowana. Zakończenie zaskakujące, co w kryminałach jest na wagę złota :D Również w tej książce akcja dobrze "idzie", są malutkie momenty takiego przestoju, ale da się czytać i w ogólnym rozrachunku czyta się dobrze :D Również polecam.
Jak widzicie, w tym zestawieniu każdy znajdzie coś dla siebie, a przynajmniej według mnie :D Mamy fantastykę, mamy ciepłą malutką powieść i mamy thriller :)

Wakacje, wakaaaacjeee 
Co innego mogłoby się tu znaleźć jak nie to słowo? W sumie w lipcu nie robiłam nic szczególnego, bo pewien wyjazd ze znajomymi się nie udał i prawie cały lipiec spędziłam u rodziny - raz z jednej strony, raz z drugiej ;) Co jakiś czas przyjeżdżałam do domu i oprócz oczywistych spotkań z Karolem (pst pst, mój chłopak, bo pewnie o tym nie mówiłam :D), nałogowo grałam w simsy. Aktualnie grywam w czwartą generację, do której się przyzwyczaiłam na tyle, że gdy usiadłam do TS3 to nie wiedziałam za bardzo jak się gra i ta grafika jakaś taka dziwna... Nie każdemu się TS4 podoba, natomiast mi się gra bardzo dobrze :D
W lipcu byłam jeszcze na 18 i mogę powiedzieć, że to mój pierwszy raz ze smokey - brawo ja, nawet mi wyszło. Trzymało się jako tako, niestety podkład i jego gruntowanie coś mi nie wyszło albo za dużo miziania :D

Powroty są... No właśnie, jakie? 
Tego nie mogło zabraknąć tutaj, prawda? Po prawie całym roku wróciłam tutaj, na bloga, aby pisać. Co mnie zmotywowało? Oprócz zaczarowanej (pozdrowienia :DD) to brakowało mi trochę Instagrama, a nie chciałam wracać tylko tam, bo nie lubię tyle pisać na telefonie :D  Nie miałam z kim się dzielić takimi czysto kosmetycznymi informacjami. Jeszcze przez YT tutaj wróciłam, bo też chciałam się dzielić informacjami o kosmetykach :D Jest jeszcze jeden powód, a mianowicie - moja  koleżanka, z którą miałam wręcz świetny kontakt i nagle go ze mną zerwała ( nie tylko ze mną) obgadując mnie w kręgu naszych wspólnych znajomych (którzy na szczęście nie uwierzyli jej i zostali ze mną jakkolwiek to tak dziwnie brzmi), pojechała po moim blogu, wyśmiewając się z niego publicznie na fejsbuku, na co na początku naprawdę źle zareagowałam, bo nie wiedziałam, że można być zdolnym do czegoś takiego... Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo niecałe dwa miesiące później wróciłam tutaj :D Jestem ciekawa, jak to wyjdzie w praktyce tzn. we wrześniu, ale mam nadzieję, że będzie dobrze :)

Jak widzicie, w lipcu nie działo się wiele, w sierpniowym pewnie dodam kilka zdjęć z wyjazdu do Szwecji :D Wyjeżdżam już za kilka dni, powinno opublikować się kilka postów w czasie, gdy mnie nie będzie - trzy, cztery... Zobaczę ile zdążę napisać, na razie mam jeden hahah :D
Jeśli chcecie wiedzieć, co u mnie, co robię i tak dalej to SERDECZNIE zapraszam na Instagrama - średnio co drugi dzień coś piszę + aktywna jestem na Instastory :D KLIK i już jesteście :D
Jak Wam minął lipiec? :)
Buziaki,
Fabryczna :D  

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Film, literatura, muzyka - najlepsi z 2015 roku.

Heej! :)
W niedzielę popołudniu wróciłam z mojego jakże krótkiego wyjazdu do Warszawy, gdzie trochę pozwiedzałam oraz zrobiłam dość spore, jak na mnie, zakupy w Bath&Body Works (na co mi dwie mgiełki?! :D), ale była promocja. :D Na całe szczęście nie zapomniałam zaopatrzyć się w drewniany grzebień The Body Shop, który miałam kupić już w zeszłym roku, ale jak zwykle wyleciało mi to z głowy. :D
Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić moich kulturalnych ulubieńców. Zabiorę Was w podróż po najlepszych filmach, książkach, a na koniec zahaczymy o muzykę, która w tym roku kręciła się głównie wokół jednego tematu...
W tym roku obejrzałam zadziwiająco dużo komedii i to właśnie one królują w tegorocznym zestawieniu filmowym. Bardzo lubię i cenię sobie horrory, ale w tym roku nie widziałam nic, co byłoby warte uwagi (niestety ciężko jest przebić "Obecność").
Na samym początku roku razem z kolegami wybraliśmy się na "Agentkę". James Bond w wersji kobiecej z ogromnym wątkiem komediowym. Jeśli cenicie sobie filmy akcji, ale niekoniecznie zrealizowane "na poważnie" to będziecie zadowolone. Warto być jednak przygotowanym na pewną dozę sprośnych dowcipów, ale nie są one zbyt głupkowate czy wręcz żałosne. Z całego filmu najbardziej rozbawiła mnie ostatnia scena nad Balatonem - jeśli chcecie wiedzieć, o co w niej chodziło to koniecznie obejrzyjcie tę pozycję! :) 
" 21 Jump Street" opowiada o dwójce policjantów, którzy muszą w ramach swojego zadania, wrócić do liceum i rozpracować mafię sprzedającą narkotyki. Humor w tym przypadku jest dość specyficzny, czasami mocno młodzieżowy, więc nie warto nastawiać się na kino wysokich lotów. Najbardziej w tej pozycji podobało mi się tłumaczenie, jakie znalazłyśmy razem z koleżanką  - co chwila wybuchałyśmy śmiechem! :D
Kolejny film to nietypowa komedia oraz równie nietypowa produkcja. "Dzikie historie" opowiadają historie 6 różnych ludzi, którzy mają jedną cechę wspólną - pewnego dnia każdemu z nich "odbija", puszczają im nerwy i postanawiają się zemścić oraz rozładować wszystkie złe emocje siedzące w ich wnętrzu.  Na Filmwebie film ten został zaklasyfikowany jako czarna komedia i całkowicie zgadzam się z tym. :) Z jednej strony są śmieszne (najlepsze opowieści to moim zdaniem pierwsza w samolocie oraz ta z gościem w samochodzie, ale wesele też było świetne :D), ale z drugiej możemy dostrzec prawdę życiową, która nie do końca podana jest wprost. :) Warto obejrzeć i nie zniechęcać się brakiem akcji - na końcu KAŻDEJ historii dzieje się coś WOW. :D
Jeśli miałabym Wam porównać do czegoś "Upiorną noc Hallowean" to byłoby to zdecydowanie American Horror Story. Ten sam poziom dziwności, momentami zniesmaczenia czy porządnego zdziwienia. Nie jest to klasyczny horror, więc nie ma się tam praktycznie czego bać. :D Nie znajdziecie też tam wartkiej akcji z umierającymi ludźmi czy jakimiś krwawymi jatkami. Film na pewno docenią osoby, które lubią mroczny i specyficzny klimat. :) A o czym jest ta produkcja? Przedstawia ona, podobnie jak "Dzikie historie", kilka historyjek, ale luźno ze sobą powiązanych, wzajemnie się przenikających, które genialnie się uzupełniają tworząc kawał naprawdę dobrego filmu trwającego zaledwie godzinę i dwadzieścia minut. Przez ten czas na ekranie znajdziecie dwie siostry, zaginiony autobus, dziewczynkę zbierającą dynie, stracha na wróble czy gościa zakopującego innych w ogródku! :D
A teraz idziemy w zupełnie inną stronę i zupełnie inny gatunek. Jakiś czas temu przez przypadek na HBO trafiłam na film "Życie jest piękne". Lekko zniechęciłam się rokiem produkcji, ale, że fabuła zahaczała o temat, którym się interesuję to postanowiłam mimo wszystko obejrzeć. TO JEDNA Z LEPSZYCH FILMOWYCH DECYZJI, jakie podjęłam w tym roku! :D "Życie jest piękne" to film oscarowy, zakwalifikowany do komedii oraz opowiadający historię związaną z... holocaustem. TAK, dobrze przeczytaliście - holocaust i komedia. Komedia i holocaust. Obóz koncentracyjny i śmiech. Zabawa i obóz śmierci. Brzmi paradoksalnie? Może i tak, ale to genialna produkcja przedstawiająca historię ojca, pół-Żyda, który pewnego dnia wraz ze swoim synem zostaje wywieziony do obozu koncentracyjnego. Mężczyzna, nie chcąc, aby syn poznał prawdę, udaje, że wszystko, co go otacza to tylko gra dla dorosłych i gdy tylko ją wygrają to uciekną stąd. Film zabawny, ale wiecie, w ten inny sposób - coś w stylu śmiechu przez łzy. Dodatkowo jest wzruszający, szczególnie końcówka. To piękna historia o ojcu, który był gotowy poświęcić wszystko dla swojego syna, byle ten szczęśliwie przeżył swoje dzieciństwo. Pozycja obowiązkowa!
Jedynym polskim filmem znajdującym się w tym zestawieniu został "Carte Blanche". Wahałam się również między "Karbalą" a "Listami do M.", ale to film Jacka Lusińskiego zrobił na mnie największe wrażenie. Film wzruszający, opowiadający o nauczycielu historii, który powoli, acz systematycznie traci wzrok. Genialna rola Chyły, ale jeszcze bardziej spodobała mi się postać Klary. :) Warto zobaczyć! ;)

W roku 2015 przeczytałam równo 30 książek, co uważam za dość mocno przeciętny wynik, który  w tym roku chciałabym przebić. :D Spośród tych pozycji wybrałam 5, które na dłużej wwierciły mi się w mózg i do których chętnie bym wróciła. :)
Zdecydowanie odkryciem i największym hitem 2015 roku została seria "Czas Żniw" złożona z jak na razie tylko 2 tomów - "Czas Żniw" oraz "Zakon Mimów". Samantha Shannon, młoda 23-letnia pisarka, ma zamiar napisać jeszcze 5 pozostałych tomów, a najnowszy, trzeci, ma mieć swoją premierę DOPIERO w listopadzie, nad czym bardzo, bardzo ubolewam (bo już mi brakuje Naczelnika! :D). Planowane jest również nakręcenie filmu na podstawie tej serii, więc zapowiada się naprawdę ciekawie, choć boję się, że ktoś to może porządnie zepsuć. :D Dobra, ja tu się rozpisuję, ale o czym jest ta historia? Ciężko jest mi to opowiedzieć, ale głównym tematem jest jasnowidztwo, które w 2048 roku zostało zakazane i traktowane jest jako choroba, coś, co trzeba wytępić. Pierwszy tom skupia się na zapoznaniu czytelnika z realiami świata oraz opisem pobytu Paige, głównej bohaterki, w kolonii karnej Szeol I. Drugi natomiast to głównie polityka, spiski, szantaże i tym podobne. Najlepsze w tej serii jest to, że drugi tom trzyma poziom pierwszego, jak nie podniósł poprzeczkę! Mam nadzieję, że Shannon nadal będzie trzymać ten poziom. ;) RECENZJĘ ZNAJDZIECIE TUTAJ.
"Złodziejka książek" na tle innych pozycji wyróżnia się nietypowym narratorem, którym jest Śmierć. Opowiada ona historię dziewczynki, tytułowej złodziejki książek, która miała umrzeć, lecz wyrwała się szponom śmierci i od tej pory trafia do nowej rodziny, w której rozpoczyna nowe życie. Na świecie trwa właśnie II wojna światowa, która zbiera ogromne żniwo. Ukrywanie Żydów jest zakazane, lecz nie wszyscy się do tego ustosunkowują... "Złodziejka książek" to niezwykła książka, która niesamowicie mnie wzruszyła na samym końcu, gdzie rozpłakałam się ze względu na zakończenie. Niezwykle smutne.
"Will Grayson, Will Grayson" to, śmiem powiedzieć, najlepsza książka Johna Greena pisana wspólnie z Davidem Levithanem (po pewnych przemyśleniach stawiam ją na równi z "Gwiazd naszych wina"). Jest to dość specyficzna pozycja ze względu na wątek związków homoseksualnych, który osobiście bardzo mi przypadł do gustu. :) Oczywiście poruszony został również temat poszukiwania swojego "ja" oraz przyjaźni. :)
 
Niezwykle mroczna i klimatyczna powieść polskiej autorki Joanny Bator doczekała się krótkiej recenzji na moim blogu. Opinię o genialnym "Ciemno, prawie noc" możecie przeczytać tutaj.
W tym roku sięgnęłam również  po mój pierwszy "rasowy" kryminał, więc również postanowiłam tutaj go umieścić. Mówię o "Synie" Jo Nesbo, o którym możecie poczytać TUTAJ. 


Źródło
W muzyce mogłabym pokazać Wam moją playlistę ulubionych piosenek ubiegłego roku, ale szczerze mówiąc to cały rok upłynął przede wszystkim na słuchaniu mojego najnowszego odkrycia, a jest nim zespół Florence&The Machine. Zakochałam się w głosie Florence, niezwykle mocnym, genialnym, cudownym! Teksty większości piosenek trafiają do mnie, a najnowszą płytę, którą otrzymałam na święta, zdążyłam już kilkanaście razy przesłuchać. Moimi ulubionymi piosenkami na ten moment są: "Queen of peace", "What kind of man"  oraz tytułowa "How big, how blue, how beautiful". :)


Wyszedł mi kilometrowy post i mam nadzieję, że dałyście radę przeczytać choć kawałeczek. :D Co Was najbardziej urzekło w tym roku, jeśli chodzi o te 3 kategorie? Może również robiłyście takie roczne podsumowania? :)
Pozdrawiam, 
Fabryczna :)
P.S Wszystkie zdjęcia plakatów filmowych pochodzą z Filmwebu, a okładek książek - Lubimyczytac.pl
P.S2 Coś mi się popsuło z obrazkami na początku postu - nie mogę ich wypośrodkować. -.- 

czwartek, 31 grudnia 2015

Co znalazłam pod choinką w 2015 roku? + zakupy kosmetyczne z promocji w Rossmannie.

Hej hej! :)
Będąc ostatnio w domu udało mi się zrobić zdjęcia prezentom, które ostatnio otrzymałam. :) Kilka z Was pod ostatnim postem wyraziło chęć zobaczenia także zakupów z promocji w Rossmanie, więc grupowe zdjęcia znajdą się na samym końcu. :D
Pod choinką w tym roku nie mogło zabraknąć książek! "W sieci umysłów" dostałam od przyjaciółki, natomiast pozostałe pozycje to upominki od najbliższych. Na tłumaczenie "Stacji jedenaście" czekałam już od dobrych kilku miesięcy, więc kiedy tylko pojawiła się na polskim rynku musiałam ją mieć. :) Akcja "Światła, którego nie widać" rozgrywa się w czasie II wojny światowej, czyli w jednym z moich ulubionych okresów historii (choć za samym przedmiotem w szkole średnio przepadam). "Życie wypuszczone z rąk" to biografia/autobiografia jednego ze znanych bramkarzy Bundesligi i reprezentacji Niemiec Roberta Enke, który w 2009 roku popełnił samobójstwo. A "Bazar złych snów" został umieszczony w liście do św. Mikołaja, bo... bo to King i chciałabym sięgnąć po inne jego książki. :)
Pod choinką znalazłam również najnowszą płytę Florene&The Machine pt. "How Big, How Blue, How Beautiful". Przesłuchałam ją już kilkakrotnie i spodobała mi się na tyle, że planuję zakup innych płyt tego zespołu. :)
Od stycznia gram w najnowszą generację simsów i mimo że już jakiś czas temu na rynek weszły różne rozszerzenia gry to nie miałam żadnego. Na święta dostałam dodatek do gry "Witaj w pracy". Mam nadzieję, że będzie się dobrze grało! :D Do gry dostałam też długopis z Parkera. ;)
Najbardziej zaskoczyli mnie moi rodzice. Teoretycznie wiedziałam, co dostanę, ale rodzice postanowili dołożyć coś jeszcze do prezentu. Tym "czymś" był nowy telefon --> Sony Xperia M4 aqua. Na razie jestem z niego baaardzo, baaardzo, baaardzo zadowolona! :D Podoba mi się duży ekran - o wiele lepiej czyta się blogi czy przegląda internet. Ciekawe, jak ze zdjęciami będzie. :)
Na wigilii klasowej dostałam zestaw Tutti Frutti o moim ulubionym zapachu maliny i jeżyny. W pudełku znajduje się masło do ciała, peeling i olejek do kąpieli. Nie mogę się doczekać aż ich użyję! :D Od przyjaciółki otrzymałam ciepłe skarpetki (pssst... lubię spać w skarpetkach :D) i pierniczki. :)
Na zdjęciu znajdują się również 3 pędzle: Hakuro H13 do rozświetlacza ewentualnie różu, Hakuro H63 do korektora pod oczy oraz Zoeva 231. :)
 Dostałam również ubrania - bordowy, cienki sweterek z czarnymi łatami na łokciach oraz drugi, grubszy i granatowy z rękawami 3/4. Ma on jednak jeden mankament - dość małą "dziurę" na głowę, ale da się przeżyć. :)
Od rodziców otrzymałam dwie rzeczy z fanshopu Bayernu Monachium - szarą koszulkę z czerwonymi rękawami 3/4 z nadrukowaną nazwą klubu oraz szalik kibica w barwach drużyny piłkarskiej. Mam nadzieję, że będę mogła go wykorzystać na jakimś meczu. :D
Pod choinką znalazłam też czarny plecak na brązowych a'la skórzanych szelkach, ale mój fotograf zrobił mi nieostre zdjęcia. :D
A to moje zakupy, które chcieliście zobaczyć. W pierwszym kwadracie po lewej znajdują się zakupy z DMu, które zrobił mój tata będąc jakieś 3 miesiące temu w Berlinie :) Na pozostałych zdjęciach są tylko i wyłącznie zakupy z promocji w Rossmannie. Jakoś szczególnie nie poszalałam. Jeśli miałybyście jakieś pytania lub czegoś nie widać to piszcie śmiało - odpowiem na wszystkie pytania. :)

Podsumowując - jestem baaaardzo zadowolona z prezentów świątecznych i bardzo dziękuję za wszystkie. :)
A jak Wasz Mikołaj się spisał? Przyniósł to, o czy marzyłyście? :)
Pozdrawiam, 
Fabryczna :)
P.S Przy okazji chciałabym Wam złożyć życzenia z okazji nadchodzącego nowego, 2016 roku. Wszystkiego, co najlepsze, zdrowia, szczęścia i abyście mogły spełniać swoje marzenia! :)

niedziela, 16 sierpnia 2015

Papierowe miasto, papierowi ludzie, papierowe budynki - Papierowe miasta Johna Greena jako książka i film.

Czeeeść!
Pamiętaj, że czasami nasze wyobrażenie drugiej osoby niewiele ma wspólnego z tym, kim ona naprawdę jest.
Autor: John Green
Liczba stron: 400
Data premiery:  czerwca 2013
Tytuł: Papierowe miasta


Zarys fabuły, który pokrywa się z zarysem filmu
Quentin oraz Margo przyjaźnili się w czasie swojego dzieciństwa. Pewnego dnia odkryli coś strasznego, co podobno zmieniło wszystko. Chłopak kończy właśnie liceum i przez całą szkołę ani razu nie odezwał się do swojej dawnej przyjaciółki i miłości swojego życia. Nagle w nocy wpada do jego pokoju owa dziewczyna i razem wyruszają samochodem jego mamy w podróż - misję, która ma zmienić wszystko. Następnego dnia Margo znika. Zrozpaczony Quentin postanawia ją odnaleźć. 

Każdy z nas zaczyna życie jako wodoszczelny okręt. Ale potem przydarzają się nam różne rzeczy - ludzie nas opuszczają albo nas nie kochają, albo nas nie rozumieją, albo my ich nie rozumiemy, więc tracimy, przegrywamy i ranimy się wzajemnie. I okręt zaczyna miejscami pękać. No, a kiedy okręt pęka, koniec staje się nieunikniony.
Kwestie techniczne
Książka wydana została w miękkiej okładce ze skrzydełkami. Kolorystycznie oraz kompozycyjnie została wydana jak wszystkie powieści Johna Greena, przez co możemy je ładnie ustawić na półce. :)
Wiesz, na czym polega twój problem, Quentin? Stale oczekujesz, że ludzie nie będą sobą. Tylko pomyśl, mógłbym cię nienawidzić za to, że jesteś nieprzyzwoicie niepunktualny, że nigdy nie wykazujesz zainteresowania niczym innym oprócz Margo Roth Spiegelman, że praktycznie nigdy mnie nie pytasz, jak mi się układa z moją dziewczyną - ale mam to gdzieś, człowieku, bo ty to ty. Do licha, moi rodzice mają legiony czarnoskórych mikołajów, no i dobrze. Tacy już są. Ja mam taką obsesję na punkcie pewnej internetowej encyklopedii, że czasem nie odbieram telefonów od przyjaciół, a nawet od mojej dziewczyny. I to też jest w porządku. Taki już jestem. Ty i tak mnie lubisz. A ja lubię ciebie. Jesteś zabawny i bystry, i chociaż się spóźniasz, w końcu zawsze przychodzisz. 
mój ulubiony fragment
Opinia Ma
Zacznę od tego, że bardzo cenię Greena i jego twórczość, przeczytałam wszystkie jego książki i mam swoje perełki, jak i ogromne niewypały czy rozczarowania. Niestety ta pozycja należy do tej drugiej kategorii. Sam pomysł jest naprawdę ok, ale niestety dwójka głównych bohaterów NIEZWYKLE mnie irytowała. Mowa tu o Margo (która chyba wszystkich irytowała) oraz Quentinie. Niestety nie popieram myślenia chłopaka (czemu ci przyjaciele nie są na każde moje zawołanie?) i zdecydowanie lepszym bohaterem był Radar, który wyglądał na jedynego rozsądnego (jako jeden z nielicznych postanowi doprowadzić szanownego Q do pionu :D). Polubiłam również rodziców Q (jak na książkowych rodziców mieli sporo racji) oraz Lacey, która wcale nie jest tak pusta. ;) 
Głównym motywem w tym dziele jest podróż i na początku wydawało mi się, że powieść drogi nie może być nudna i powtarzalna. Niestety lekko przeliczyłam się, bo myślę, że można było delikatnie skrócić ten objazd po budynkach. Sam tytułowy motyw papierowych miast jest ciekawy - słyszałam kiedyś o czymś takim, ale wykorzystanie tego to coś nowego w świecie literatury. :) 
Język wiadomo, typowo młodzieżowy, sporo ciętego języka czy lekko sprośnych dowcipów (Ben!) oraz jakiś przekleństw - w końcu głowni bohaterowie to licealiści, młodzież i to do nich głównie słowa swe kierował John.

Podsumowując 
Papierowe miasta, jak pewnie się wczytaliście, średnio przypadły mi do gustu, aczkolwiek najtragiczniejsze nie były. Na Lubimy czytać dostały ode mnie 6/10 za ciekawy pomysł oraz postacie, które wyróżniłam (rodzice, Lacey, Radar). Jak to zwykle bywa, książkę czyta się niesamowicie szybko, lecz czasami musiałam odłożyć lekturę na bok ze względu na szybko wzrastającą irytację. :D Niemniej jednak na kartach utworu możemy znaleźć naprawdę wspaniałe przesłanie, które często mi towarzyszy - warto je odkryć. :)



A jaki mam stosunek do filmu? 
Jak zapewne wiecie, bo ciężko o tym było NIE SŁYSZEĆ, niedawno ( 31 lipca) miała swoją premierę ekranizacja książki Zielonego. Początkowo iść nie miałam, bo nie miało być mnie w domu, ale jakoś tak wyszło, że jednak się wybrałam i żałuję, że wydałam pieniądze na kino, bo spokojnie mogłam to obejrzeć w domu. Jest to w zasadzie typowy film dla młodzieży, lekki i pewnie większości się spodoba, ale po raz kolejny na własnej skórze przekonałam się, że nie przepadam za takim gatunkiem (wolę krew, walki, strach czy coś niebanalnego z niewielką albo znikomą ilością miłości). Niestety powycinali najlepsze elementy całej książki zostawiając suchą historię i nic więcej,a dodatkowo zostało napiętnowane to, co nie podobało mi się w papierowej wersji. Wszystkie dowcipy, które czytane wydawały się śmieszne, w filmie były dość żenujące, średnia kopia pierwowzoru. Jedynym plusem jest zakończenie - zupełne inne, ale zarazem o wiele lepsze, niesamowicie przypadło mi do gustu. :)

Lubicie taki gatunek, czyli coś a'la młodzieżówka? Papierowe miasta jako film zostały zakwalifikowane do romansu i czy ja wiem... Choć z drugiej strony nie wiem, pod co innego to podciągnąć. :D
Widzieliście film lub czytaliście książkę? Znacie Greena? :)

Pozdrawiam, Fabryczna :)

piątek, 10 lipca 2015

Czytelniczy zakamarek książkowy - jak to się stało, że spodobał mi się wątek romansu w książce?!

Hej! :))
Pamiętacie Wasz pierwszy w życiu kryminał? Jakie Wam uczucie towarzyszyło podczas czytania? U nie było to początkowe podekscytowanie, ale po kilkunastu stronach poczułam się mocno zniechęcona - nie działo się nic szczególnego... Pytałam samą siebie: "Jak to się stało?! To przecież Jo Nesbo, to nie może być złe!". Czy tak się stało? Czy to słaba książka, kolejna z wielu?
Zarys fabuły ---> W Oslo znajduje się jedno z najlepiej strzeżonych więzień zwane Państwem, którym zajmuje się m.in. wicedyrektor Arild Franck. Przebywa tam wielokrotny morderca Sonny Lofthus, który, jeśli wierząc pogłoskom chodzącym po okolicy, przyznaje się do zbrodni popełnionych przez innych. Problemy zaczęły się po śmierci ojca policjanta będącego prawdopodobnie kretem. Pewnego dnia uzależniony od narkotyków chłopak dowiaduje się zupełnie inne wersji zdarzeń o śmierci jego ojca. Co to zmieni w zachowaniu Sonny'ego? Czy będzie chciał się dowiedzieć prawdy? A może postanowi się zemścić? Ale w takim razie na kim? Przecież z Państwa wyjścia nie ma!
Przyznam się szczerze i bez bicia - książka na samym początku WCALE mnie nie wciągnęła. To było nudne jak flaki z olejem, ciągnęło się niemiłosiernie. Lecz, gdy tylko dotarłam do zakończenia części pierwszej to poczułam, że muszę, koniecznie muszę jak najszybciej zabrać się za kolejną część i następną...MUSIAŁAM dowiedzieć się, co dalej zrobi główny bohater (a może bohaterowie? Postać Simona Keffasa, policjanta zbliżającego się do emerytury, jest równie ważna). I takim sposobem mijały kolejne strony aż ujrzałam numer 428, czyli koniec.
Nie wiem, czy to nie dziwne, ale bardzo polubiłam postać Sonny'ego Lofthusa. Z jednej strony morderca, ale z drugiej...Nie, nie mogę Wam tego napisać, bo za bardzo zdradzę fabułę. Jeśli przeczytać tę pozycję to chyba zrozumiecie o co mi chodzi. W niewielu książkach o tematyce innej niż miłość itd. tak bardzo podoba mi się wątek romantyczny! W tym utworze jest on delikatny, subtelny, ale piękny. Genialny po prostu, rozpływałam się przy nim! :D 
W książce jest sporo różnych bohaterów - niektórzy nie odgrywają w zasadzie żadnej roli, ale bez nich nie wyobrażam sobie pewnych fragmentów i mam tutaj na myśli pewnego chłopca. W kryminale Nesbo nie zabrakło również miejsca dla postaci żeńskich. Bardzo polubiłam Marthę, a postać młodej policjantki Kari bardzo mocno zaskoczyła mnie na samym końcu powieści, czyli w zasadzie w momencie, kiedy się tego nie spodziewałam. WOW!

Werdykt? GENIALNA książka i do tego pięknie wydana - czego chcieć więcej? I ten cytat na okładce: Winni będą sądzić niewinnych tak idealnie pasujący do treści. Z całego serca polecam Wam tę pozycję, nawet jeśli nigdy nie sięgaliście po kryminały. :))

Pozdrawiam, 
Fabryczna :)
P.S Jakie znacie jeszcze dobre książki Jo Nesbo? "Syn" mi bardzo przypadł do gustu! :)
P.S2 Aktualnie staram się nabrać koloru na Teneryfie, więc na wszelkie pytania itd. odpowiem po moim powrocie planowanym na noc 18 z 19 lipca.  Do zobaczenia! :D

wtorek, 30 czerwca 2015

Debiut na YT?! Marry, Kiss or Cliff TAG!

Heeej! :D
Kiedyś, kiedyś, dawno, dawno temu wspominałam Wam, prawdopodobnie w 50 faktach o mnie, że czasami nagrywam filmiki sama dla siebie. Wtedy kilka z Was napisało, że z chęcią obejrzałybyście  coś takiego w moim wykonaniu. Do tej decyzji musiałam dojrzeć, ale oto i jest! Mój pierwszy filmik na YT właśnie został wgrany i opublikowany. Nie mam pojęcia, jak go odbierzecie, dobrze czy źle, ale liczę na to, że jeśli będziecie miały jakiekolwiek uwagi to podzielicie się nimi ze mną (wiem, mówię za cicho - przy następnym (o ile taki będzie) filmiku popracuję nad tym).
A jaka jest tematyka akurat tego dzieła? Coś niekosmetycznego, ale równie ważnego dla mnie, czyli książki! Na czym polega Marry, Kiss or Cliff TAG oraz jak wyglądam, gdy paplam za dużo i bez sensu możecie zobaczyć, jeśli obejrzycie filmik, więc zapraszam serdecznie! :))
Pozdrawiam, 
Fabryczna :))

sobota, 11 kwietnia 2015

Niebanalne podsumowanie akt 10

Hej hej! :))
Coś czuję, że ktoś mnie by tu chętnie zabił, bo ten post miał się pokazać z dobry tydzień temu... :D W zasadzie to nawet nie wiem, czy opublikuję go w ten weekend, bo nagle wszyscy nauczyciele zmówili się, by zrobić kartkówki/sprawdziany/prace klasowe/projekty/konkursy w tym samym tygodniu. Choć jest i lepsza wiadomość - gdy minie tylko przyszły tydzień to od 20.04 do 26.04 idę do szkoły AŻ 1 raz. :D Drugie święta po prostu. :D
Edit: jednak się udało, jak widać. :) 

ODKRYCIE MARCA, CHOĆ PEWNIE KOLUMB DOKONAŁ LEPSZEGO
Filmiki na Youtube oglądam odkąd stałam się posiadaczką nowego telefonu - jakość jest 1000 razy lepsza niż na zmarnowanym LG. Długo były to tylko kanały typowo urodowe, ale ostatnio znalazłam coś, co mnie bardzo, bardzo zauroczyło i wciągnęło.
Zacznijmy od początku. Pewnego, zapewne zimowego dnia, trafiłam na kanał Herbatka z Książką. Klaudia w filmiku pokazywała książki przeczytane w styczniu i plany na luty. Byłam zachwycona, bo spodobał mi się sposób mówienia dziewczyny i sama idea książkowego youtuba. :D Z podekscytowania zaczęłam szukać innych ludzi zafiksowanych na punkcie książek. Znalazłam Darię z Więcej Książków, Anitę z Book Reviews, która bardzo lubi Tolkiena i Legolasa (:D), Olgę z Wielkiego Buka (mimika twarzy dziewczyny jest niesamowita :D) oraz Martę z Martha Oakiss Secret-Books, dzięki której poznałam tajniki współprac książkowych, czyli coś o czym kompletnie nie wiedziałam, a byłam ciekawa, jak to wszystko działa.
Jeśli macie fizia lub przynajmniej lubicie czytać książki i poznawać nowe tytuły to warto przejrzeć powyższe kanały. Gwarantuję, że dzięki temu Wasza lista pt. "Muszę kupić i przeczytać, bo inaczej z lodówki zniknie cała czekolada" zostanie w tempie ekspresowym zapełniona. U mnie tak się stało, bo wszyscy KUSZĄ z każdej strony innymi pozycjami. A gdzie ja mam to pomieścić oraz kiedy ja to przeczytam?! :D
Może znacie inne książkowe kanały? Z chęcią pooglądam. ^^

Zbuntowana
Źródło
Film, na którym byłam w kinie dzięki przyjaciółkom (wyciągnęły mnie, a ja stwierdziłam, że co mi szkodzi) i w zasadzie nic o nim nie wiedziałam. Dzień wcześniej przeczytałam, że to jest już DRUGA część trylogii Niezgodnej. Sam tytuł kojarzyłam z książką, bardzo popularnej przede wszystkim wśród młodzieży i nie tylko. Nie nastawiałam się na nie wiadomo jak genialne kino, bo to w końcu miał być film skierowany głównie do nastolatek i taki był. Kompletnie nie mój gatunek, nie mój styl i tylko bardziej mnie utwierdził w moim dotychczasowym przekonaniu, że nie warto, w moim przypadku, sięgać po tę pozycję w postaci książki. Dlaczego tak słabo go oceniam? Bardzo irytowała mnie główna bohaterka Tris. Raz ciepła klucha, a zaraz w kolejnej scenie niepokonana dziewczyna, a w jeszcze następnej prezentowała chyba najgorszą z możliwych postaw "przepraszam, że żyję". Dziewczyny powiedziały, że o to właśnie chodzi w tej całej niezgodności. Jeśli tak jest, to ja wysiadam, bo nie wytrzymałabym z nią nawet 50 stron. :D Wątek miłosny pominę, bo w większości ich nie lubię. W zasadzie jedyną postacią, która spodobała mi się to Jeanine, która miała przysłowiowe jaja. Mocno jej kibicowałam, choć wiadomo, że zazwyczaj w tego typu filmach zło przegrywa.
Wahałam się nad 4 a 5, ale ostatecznie ocenę zmieniłam na "4", bo nic mnie w tym filmie nie urzekło oprócz wyżej wymienionej bohaterki, ale nie wynudziłam się za wszystkie czasy. To kolejny film, który uwielbiany jest przez sporą część nastolatków, a mi się w ogóle nie spodobał (pierwszym były "Igrzyska Śmierci", które z resztą oceniłam jeszcze niżej...). No cóż, może jestem "inna". :D

Biegnij, chłopcze, biegnij
Źródło
Zupełnie inny gatunek filmu niż ten wyżej, zdecydowanie bliższy mojemu sercu. Bardzo lubię filmy i książki o tematyce wojennej, przede wszystkim IIWŚ. Ten bardzo przypadł mi do gustu, ale oglądałam go stosunkowo dawno i niewiele umiem o nim napisać. :D Na Filmwebie dałam mu 9/10 gwiazdek, więc na pewno musiał mnie czymś zauroczyć. :D

Mój rower
Źródło
Film, który w teorii powinien znaleźć się już w kwietniowym podsumowaniu, ale Zaczarowanaa poprosiła mnie, bym umieściła go tutaj, więc oto i jest. ;) W Wielki Czwartek "leciał" na TVN w dość późnych godzinach, co mi bardzo pasowało, bo gdyby był wcześniej mogłabym nie zdążyć wrócić z kościoła. ;)
Film spokojny, akcji w zasadzie w nim nie zaznamy. Jedynym "mocniejszym" wydarzeniem jest pożar, więc jeśli ktoś szuka tego typu wrażeń to tutaj fajerwerków nie ma. Natomiast są inne fajerwerki, które nie wybuchają na zewnątrz, lecz w środku, niezauważalne okiem ludzkim, a widzialne sercem. Opowieść o nieidealnej relacji na linii ojciec-syn w każdym pokoleniu. Film tak ciepły, wzruszający i niejako dający nadzieję na coś lepszego. Najpiękniejsza scena? Urodziny dziewczynki, na której zarówno dziadek jak i ojciec grają razem jeden utwór - coś niesamowitego. Udało mi się znaleźć soundtrack do tego filmu,więc mogę sobie słuchać i słuchać... Oczywiście są elementy humorystyczne, może nie takie jak w dobrej komedii, tutaj są delikatniejsze, aczkolwiek równie śmieszne. ;)
Na pewno obejrzę tę polską produkcję raz jeszcze, aby bardziej skupić się na przesłaniu i dokładniej przeanalizować psychikę bohaterów. ;)

Hopeless
Źródło
Ach, chyba jedno z większych rozczarowań książkowych. Tyle pozytywnych opinii, takie dobre oceny, tyle zachwytów... Przez pierwsze 130-150 stron nie dzieje się NIC. Główna bohaterka, Sky, tylko biega, chodzi do szkoły i zachwyca się Holderem i robi to bez przerwy. Po tych 150 stronach drogi przez mękę coś się zaczyna dziać, jakby autorkę nagle coś olśniło. Wow, super ekstra, cieszę się, ale... Niestety zgadłam, co się stało. Zgadłam WSZYSTKO oprócz jednego wątku z Karen, więc słabo, bardzo słabo. Dodatkowo momentami czułam się, jakbym czytała Greya dla nastolatek, a Holder chwilami przypominał Edwarda ze Zmierzchu ("Nie, nie możemy być razem, nie jestem ciebie godny"...). Szczerze? Według mnie autorka za bardzo to poplątała, chciała stworzyć zapierający dech w piersiach dramat i tzw. (przeze mnie :D) płaczowytwarzacz, a mnie... nie ruszyło. Może jestem nieczuła na to wszystko, ale cóż. Książka otrzymała ode mnie ocenę 6/10, ale tylko dlatego, że 5 nazwana jest przeciętną, co akurat jest zbyt niską notą dla niej, ale 6 to trochę na wyrost. Najchętniej dałabym 5,5. :P

Przebudzona o świcie
Źródło
Druga część chyba niekończącej się serii Wodospady cieni. Typowa książka dla nastolatek z milionami miłosnych trójkącików, wątkiem, który powinien rozwiązać się po maksymalnie dwóch-trzech częściach, ale jeszcze w czwartej/piątej o nim jest oraz dziwnymi problemami głównej bohaterki Kylie. Dziwne dialogi, w których każda informacja powtarzana jest po 10 razy. NIE POLECAM, chyba że ktoś w takich książkach gustuje. ;)

Ciemno, prawie noc
Źródło
I na zakończenie coś z przytupem. Pani w bibliotece była mocno zdziwiona, że chcę wypożyczyć właśnie tę pozycję i upewniała się kilka razy, czy chcę czytać coś tak trudnego. TO JEST GENIALNA KSIĄŻKA. PO PROSTU GENIALNA. Początkowo miałam problemy z "wbiciem" się w akcję, czytałam w dużych odstępach czasowych. Potem przeleżała prawie tydzień nieruszana, ale gdy tylko ponownie po nią sięgnęłam to poszło! :D Końcówka miażdży wszystko, pierze mózg, zadaje cios za ciosem. Gdy wydaje nam się, że już wszystko wiemy, na światło dzienne wyciągane są kolejne i kolejne fakty. Całość utrzymana w niezwykle mrocznych i tajemniczych klimatach, chwilami "zalatywało" dobrym horrorem. :D Jeden z moich tegorocznych hitów. W Empiku widziałam ostatnio ładne wydanie tej książki, więc pewnie je sobie kiedyś tam sprawię, co by mieć w swojej biblioteczce. :))

Nie pytajcie się, gdzie podział się Rozmix. Po prostu z tatą zawarłam pewien pakt - ja udostępniam mu komputer stacjonarny, aby mógł grać w WOTa, a ja w zamian dostaję do dyspozycji jego laptopa z zastrzeżeniem, że nic nie mogę ściągać. Mi akurat to bardzo pasuje. :D
Co niezwykłego robiliście w marcu? 

Pozdrawiam, 
Fabryczna :)

sobota, 25 października 2014

Góra rośnie, ani drgnie!

Hej hej! :))
Post miał pojawić się dużo wcześniej, ale... nie było internetu przez jakieś 4 godziny... :D Mam nadzieję, że wybaczycie.
Zastanawiałam się, co pierwsze pokazać - wybrałam książki, bo... bo tak. :P I akurat skończyłam czytać jedną z nich, więc tak na świeżo będzie. :D 
Żadnej z tych pozycji (oprócz jednej) nie czytałam, więc jeśli ktoś szuka mini-recenzji to tutaj ich nie będzie. Chyba, że któraś z Was podzieli się wrażenia po lekturze, jeśli jakąś czytałyście. :)
I jeszcze jedno - jeśli ktoś chce podglądać moje poczynania książkowe to mam konto na lubimyczytac.pl --> KLIK

1. Po tamtej stronie ciebie i mnie
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/137540/po-tamtej-stronie-ciebie-i-mnie
Chciałam ją dostać na święta w zeszłym roku, ale w ostatnim momencie z niej zrezygnowałam. I dobrze, bo jakieś 2 tygodnie później pojawiła się w Realu w zabójczej cenie 6,99 :D Teraz już nie mogłam jej nie kupić. :P
Opowieść wyróżnia się na tle innych dość hmm... powiedzmy wprost - nietypowym uśmierceniem bohaterki poprzez PĘKNIECIE serca. Muszę spróbować dostać się do artykułu z Wall Street Journal, który zainspirował autorkę książki Jess Rothenberg do takiego właśnie pomysłu.
Jest obiecująco, mam nadzieję, że dzisiaj zacznę ją czytać. ;)

Problem w tym, że w zakochaniu nie ma absolutnie nic "fajnego". O nie. Na ogół dostajesz od tego mdłości i obłędu, panikujesz i denerwujesz się, że cała historia skończy się katastrofą i zrujnuje Ci życie. I - zgaduj zgadula - właśnie tak się dzieje.

2. Zakochać się
 http://lubimyczytac.pl/ksiazka/222832/zakochac-sie
Skłamię, jeśli stwierdzę, że nie podoba mi się okładka. :D Wzięłam ją ot tak, wiedziałam, że ma dobre opinie, a że w Empiku akurat nie mieli "Trzech metrów nad niebem", a brakowało mi jednej książki do dobrania, więc traf padł na tą. Fabuła w skrócie: Christine ratuje Adama przed popełnieniem samobójstwa. Chłopak zawiera pewną umowę z dziewczyną - zrezygnuje z samobójstw, jeśli ta udowodni mu, że warto żyć. Wyznacza również termin - jego 35 urodziny.

Uczucia to stan ducha. Smutek jest uczuciem, podobnie jak samotność czy gniew. Frustracja jest uczuciem i zazdrość jest uczuciem. Ale to, że chcesz się zabić, już nim nie jest. Możesz mieć myśli samobójcze, ale to tylko myśli. Nieustannie się zmieniają, ponieważ to my je tworzymy. Gdy to pojmiesz, zaczniesz rozumieć swoje emocje.

3. Złodziejka książek
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/204005/zlodziejka-ksiazek
Chyba jedna z najbardziej znanych książek ostatniego roku. Niestety, ma kijową okładkę - jest cienka, łatwo się niszczy niestety.  Za to z drugiej strony okładki spodobały mi się pewne słowa, których niestety nie znam na pamięć, a przy sobie książki nie mam... Pewnie je tutaj wpiszę, jak wrócę do domu. ;)
Wiecie, czemu chciałam ją przeczytać? Bo akcja dzieje się w czasie II WŚ, a ja bardzo lubię książki osadzone właśnie w tym czasie. (chciałam kupić Miasto44, ale jeszcze nie mieli w sklepie :( )

BYŁ SOBIE raz dziwny mały człowieczek, który podjął trzy ważne życiowe decyzje:
1. Zrobił sobie przedziałek po innej stronie niż wszyscy.
2. Zapuścił sobie mały kanciasty wąsik.
3. Postanowił, że zdobędzie władzę nad światem.


4. Jej wszystkie życia 
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/209176/jej-wszystkie-zycia
Tu zafascynowała mnie okładka, a dokładnie to co widać w bramie. Ciekawe, czy będzie to miało jakiś związek z treścią czy niekoniecznie? Przekonam się o tym pewnie kiedyś. :) 
Do tego sam pomysł ze "śmiercią" i ponownymi narodzinami bohaterki jest dość ciekawy. Na okładce z tego co się nie mylę są umieszczone słowa, które pasują do tego. ;)

- A gdybyśmy tak mogli przeżywać nasze życie raz za razem - rozmarzył się Teddy - żeby wreszcie zrobić coś tak jak należy? Czyż nie byłoby to wspaniałe?
- Myślę, że to by było niezwykle męczące. [Ursula].


5. Niezbędnik obserwatorów gwiazd 
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/195225/niezbednik-obserwatorow-gwiazd
Książka, którą dzisiaj skończyłam czytać i jestem pod ogromnym wrażeniem. Pozwólcie, że zacytuję swoją opinię z Lubimy czytać, bo jest dość trafna i krótka. :D 
To moja pierwsza przeczytana książka tego autora i wiem,że sięgnę po więcej. Przez większość powieści zastanawiałam się, co tytuł ma do całej opisanej historii, która jest niebanalna... Wszystko wydaje się być (prawie) dobrze, a tu następuje efekt domina, a wszelkie zagadki zostają rozwiązane. Bohaterowie zmieniają się i to na dobre. Właściwie biorąc pod uwagę charakter wydarzeń czytelnik powinien być przygnębiony, ale jak głoszą same napisy na okładce: "Daje czytelnikowi poczucie nadziei i optymizmu". Oj tak, to prawda.
Warto poświęcić na nią czas, czyta się szybko, a styl pisania autora jest niesamowity.


- Widzę, że wiele masz tych nadziei.
Uśmiecham się do niej.
- Nie ma w tym nic złego - mówi, po czym wygląda przez okno.

 (hyhy, nie chwaląc się to ja dodałam ten cytat, bo podczas czytania książki najbardziej mi się spodobał :D)



6. Miasto 44 
http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/230000/230241/304882-352x500.jpg
Byłam na filmie dwa razy. Uważam, że produkcja jest na najwyższym poziomie, choć nie dla każdego, a na pewno nie dla każdego młodego człowieka, bo jest po prostu mocny. Bardzo mocny i wwierca się w naszą głowę z każdej strony, nie daje wytchnąć nawet na chwilę, coraz szybciej, mocniej... Można zwariować. 
Na pewno idąc na film trzeba mieć pewną wiedzę na temat powstania czy chociażby IIWŚ, bo bez tego ciężko będzie to zrozumieć i w 100% wczuć się w sytuację.
Nigdy nie sądziłam, że będę chciała sięgnąć po książkę na podstawie filmu, ale zobaczymy. Kiedyś musi być ten pierwszy raz. :D

Jak to się właściwie stało, że był tu teraz z tą grupą roześmianych chłopaków i dziewczyn, a przed chwilą deklamował rotę przysięgi nafaszerowaną wzniosłymi słowami w rodzaju „ojczyzna”, „niezłomnie”, „wyzwolenie z niewoli”, „honor”, „ofiara życia”. Naprawdę tego chcę? Strzelać do innych ludzi dlatego, że są Niemcami albo zdrajcami? No i kto to właściwie jest – „zdrajca”? 

 7. Philipp Lahm. Drobna różnica, czyli jak zostać piłkarzem. 
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/196847/philipp-lahm-drobna-roznica-czyli-jak-zostac-pilkarzem
 To jest pozycja, którą chcę dostać na święta, przynajmniej tak mi się wydaje. :D Niestety książka została napisana po wygranej Bayernu Monachium w Lidzie Mistrzów, więc nie poczytam o tym, ale to nie zmienia faktu, że może być to ciekawa pozycja dla lubiących piłkę nożną. :D A oprócz tego, że lubię reprezentację Niemiec, Bayern to i kapitana klubu też cenię. ;)

8. Herr Guardiola. Projekt Bayern Monachium. 
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/236322/herr-guardiola-projekt-bayern-manchium
A to druga książka, tym razem z innej perspektywy możemy spojrzeć na klub. Dowiedzieć możemy się też co nieco o trenerze, jego obsesji. Zapewne pozycja dla fanów. :D Choć może niekoniecznie...
Nie mam jej w swoich zbiorku, ale chętnie bym ją tam widziała, więc jak coś... :D 


Każde naciśnięcie na okładkę powoduje przeniesienie na stronę Lubimy czytać :))  
I przepraszam, ale czcionka znów się rozwaliła. Doszłam do wniosku, że dzieje się tak za każdym razem, gdy coś kopiuję z jakiejś strony... A robiłam to przy cytatach. :D SUUUUPER
Znacie coś? A na jakie książki Wy macie ochotę? Miejsca mam sporo tzn. będę miała, bo czekam na nowe MEBLE ^^ :D 

Buziaki na dobranoc, 
Fabryczna :))

środa, 19 marca 2014

Poznaj Fabryczną cz.III ---> książka dzieciństwa

Hej :)
Na pewno każda z Was ma książkę, którą kojarzy z dzieciństwem. Zapewne teraz też chętnie po nią sięgacie albo co jakiś czas przypominacie sobie jej fragmenty, wspominając przy okazji beztroskie dni. Gdy myślę o książce z dzieciństwa nasuwa mi się parę tytułów: "Dzieci z Bullerbyn" czy "O psie, który jeździł koleją". Do tego też wiersze Juliana Tuwima czy Jana Brzechwy. Jednak jest jeszcze jeden tytuł, po który sięgnęłam jako "starsza" dziewczynka. Mowa tu o Mikołajku. 
Książkę dostałam któregoś dnia od taty. Wydaje mi się, że było to bez okazji, ale głowy sobie uciąć nie dam. Przed oczami widzę też pewne migawki, które sugerują mi, że czytałam ją w drodze do babci... Możliwe. :D 
Książkę pochłonęłam nadzwyczaj szybko. Główny bohater był po prostu cudowny. Pamiętam, że czasami chciałam zamienić się z nim miejscami - on przyjdzie do mojego życia, ja pójdę do jego. :D 
Potem okazało się, że jest jeszcze druga część... Wiedziałam, że MUSZĘ ją mieć. I dostałam. Druga część jest o wiele "chudsza" od pierwszej, więc szybciej się skończyła. Była równie dobra jak pierwsza. Do tego okraszona małymi rysuneczkami. 
Po przeczytaniu drugiej części ZNÓW odkryłam, że jest jeszcze coś, czego nie czytałam. Była to seria 4 książek o Mikołajku: Rekreacje Mikołajka, Mikołajki i inne chłopaki, Wakacje Mikołajka, Mikołajek ma kłopoty. Akurat opowiadania z tych czterech tomów w większości były już przeze mnie przeczytane, ponieważ znajdowały się we wcześniejszych dwóch pozycjach. Muszę przyznać, że te 4 części czytałam już z mniejszym rumieńcem na twarzy i teraz też niezbyt chętnie do nich wracam. 
Gdy byłam już trochę starsza, została wydana kolejna część pod nazwą Nieznane przygody Mikołajka. Serce na nowo mocniej zabiło. Przypomniałam sobie te radosne chwile, które miały miejsce przy czytaniu poprzednich części. Kupiłam i nie żałuję - wspomnienia odżyły na nowo. :) 
Jeśli myślicie, że to książka TYLKO dla dzieci, to jesteście w błędzie. Jeśli nie jesteście pewne zakupu to przejdźcie się do Empiku czy innej księgarni, weźcie tę książkę do ręki, otwórzcie na dowolnej stronie i przeczytajcie fragment. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że wciągnie Was to bardzo, bardzo mocno, a książka tajemniczo przyklei się do ręki.:D

A jakie są Wasze ulubione książki z dzieciństwa? Jakie wspomnienia do nich nawiązują? Zapraszam do dyskusji. :)

Pozdrawiam, Fabryczna :)

Etykiety

-40% -49% #100happydays 20 twarzy... AA akcja Alterra Alverde ankieta astor Avon Babydream back to school Balea bardzo dobry Bath&Body Works baza pod cienie baza pod makijaż baza pod tusz BeautyBlender Bell Benefit Biedronka Bielenda Biolaven Organic Bioliq Biotanic bitwa Blistex blogerka kosmetyczna błyszczyki Boti Bourjois Boże Narodzenie bubel bzdety CandA Carmex Catrice Cetaphil cienie do powiek cień w kremie Cleanic Color Tattoo coś innego Czas Żniw Cztery Pory roku Czytelniczy zakamarek książkowy debiut demakijaż denko Dermika deser dłonie DM Dove dwufazowiec dzieciństwo Dzień babci i dziadka Dzień Dziecka ekobieca ekstrakt z banana emulsja EOS Epikbox Essence Eveline Evree Facebook Farmona FC Bayern film filmiki Fusswohl Garnier gazetka gąbeczka do makijażu genialny Gliceryna Golden Rose Green Pharmacy Hakuro HandM Healthy Mix hebe hydrolizat keratyny Hypoallergenic I<3Makeup idealny na lato informacja Inglot inne inne blogi Isana jedzenie Joannna John Green Joko kakao Kamill kamuflaż kino Kobo kolorówka korektor kosmetyczka kotek kredka do ust krem do rąk krem do stóp krem do twarzy krem pod oczy krzywe paznokcie lepiej nie patrzeć książka książka czy film kultura KWC L'biotica l'oreal lakier do paznokci Lirene lista lotion Lovely małe co nieco małe informacje Manhattan Marion maseczka masełka maska maska własnej roboty masło maxfactor Maybelline mgiełki Mikołajki mini-recenzje minti shop. Zoeva Miss Selene Miss Sporty Mizon mleczko pszczele Montagne Jeunesse mój pierwszy raz mus do ciała muzyka My Secret nagrody najlepsi z najlepszych Nakręćmy się na wiosnę Natura Natura Siberica nic Niebanalne podsumowanie Nivea nowa kolekcja nowe książki nowy wygląd o mnie odkrycie roku odżywka odżywka do rzęs odżywka w sprayu olejek olejek do włosów ołtfit Organic Shop Organique Oriflame Original Source Orly Orsay OSZUSTKA P2 Pantene paznokcie Paznokciowy Team peeling Pepco Perfecta pędzle pianka do mycia ciała piaskowy pielęgnacja pielęgnacja twarzy pielęgnacja włosów Pierre Rene Pilomax płyn micelarny po raz drugi Podaruj Paczkę podkład podsumowanie pomadka porównanie postanowienie powitanie Poznaj Fabryczną! prawie debiut prezent promocja promocje przesyłki puder recenzja recenzja książki rimmel Rival de Loop Rossmann rozdanie rozświetlacz różne sally hansen Samantha Shannon saszetka Schauma Sekret Urody Sensique Serum siemię lniane słodycze Soraya stopy Super-Pharm Synergen szablon szampon szminka Święta Tag taka radość że hoho tanie a dobre The Body Shop The Sims 4 The Versatile Blogger Tkmaxx Tołpa ToniandGuy tonik tort tusz do rzęs Tutti Frutti twarz ubrania ulubieńcy roku ulubiona książka ulubione blogi ulubiony produkt Under20 urodziny Wet N Wild Wibo włosowe zdjęcia włosy wow zdążyłam na czas wszystko co lubię wycofywane produkty wygrana wyniki wysuszacz do paznokci/lakieru wyzwanie wzorek Yoskine YouTube Yves Rocher z życia wzięte zabawy zakupy zapowiedź zdobienie zestawienie Ziaja Zoeva żel do mycia twarzy żel pod prysznic życzenia
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka