Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bath&Body Works. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bath&Body Works. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 września 2016

Czyżby Wielka Trójka nadciągała? Mgiełki Bath&Body Works - Autumn, Moonlight Path oraz Forever Midnight

Cześć wszystkim! :D 
Powiem prosto z mostu - lubię ładnie pachnieć. Kto nie lubi? :D
Z tego powodu podczas zakupów nowych kosmetyków zwracamy również uwagę na zapach, który na pewno umili nam używanie produktu. Która z nas nie sięgałaby chętniej po balsam o ulubionym zapachu mango czy czekolady? Aczkolwiek w ciągu dnia raczej stawiamy na trochę inne sposoby, aby wokół nas roztaczał się ładny zapach. Na rynku znajdziemy wody toaletowe, perfumowane, perfumy czy mgiełki - o tych ostatnich chciałabym Wam napisać, bo używam ich namiętnie od dość długiego czasu i mam już wyrobione zdanie na ich temat. :) Chciałabym Wam przedstawić 3 różne mgiełki Bath&Body Works - Autumn, Moonlight Path oraz Forever Midnight. Jeśli jesteście ciekawe, jakie zapachy kryją się pod tymi nazwami to zapraszam dalej. :)
Autumn to najstarsza mgiełka w moim niewielkim zbiorze, bo kupiłam ją pod koniec lutego 2015 roku w ramach prezentu urodzinowego. Na opakowaniu możecie zauważyć, że jest to zapach gruszki i drewna (? nie jestem pewna). Długo używałam jej bardzo często, ale ostatnio trochę o niej zapomniałam, gdyż zapach jest bardzo słodki, dobrze czuć gruszkę. Według mnie świetnie nadaje się na zimowe miesiące, ale zaaplikowanie zbyt dużej ilości tworzy bardzo mdły zapach, po którym kręci się w głowie :D Tylko dla fanów słodkich zapachów, ale z tego co się nie mylę była to edycja limitowana.
Moonlight Path to nabytek ze styczniowej wizyty w sklepie Bath&BodyWorks. Zdecydowany faworyt ostatnich tygodni czy może nawet miesięcy. Piękny zapach kojarzący mi się ze świeżym praniem, ale również takim cichym i spokojnym wieczorem gdzieś w ogrodzie z kwiatami. Zapach intensywny i pewnie dla większości osób tylko na wieczór, ale uwielbiam go używać rano przed wyjściem do szkoły, ze znajomymi czy na spacer. Przepiękny zapach, którym zachwycam się nadal od stycznia :D
Nuty głowy: lawenda i bergamotka
Nuty serca: jaśmin, fiołek, ylang-ylang, róża i konwalia
Nuty bazy: drzewo sandałowe, ambra, wanilia, mech dębowy i wetyweria
Forever Midnight również został zakupiony w styczniu tego roku. Zapach ostatnio trochę zapomniany ze względu na to, że według mnie idealnie pasuje na wieczór, co zresztą wskazuje sama nazwa. Odrobinę kwiatowy, lekko słodki, intensywny, wyczuwam w nim jaśmin. :D Według producenta nuty zapachowe znajdujące się w tym produkcie to: nektar śliwkowy, jaśmin, wanilia, orchidea, likier karmelowy. To, co wyróżnia tę mgiełkę od pozostałych dwóch jest niewątpliwie wygląd buteleczki - ma przepiękny kolor fioletu, zwężana ku dołowi i z nietypową zatyczką jeśli chodzi o jej kształt. Całość prezentuje się po prostu pięknie, czyż nie? 
A teraz pora na czysto techniczne sprawy, które dotyczą każdej z wyżej przedstawionych wersji mgiełek. Opakowania mają po 236 ml. Według mnie jest to ogromna pojemność, bo produkty są bardzo wydajne i taką ilość będę zużywać chyba przez kilka lat. :D Są również dostępne w sprzedaży wersje 88 ml, ale wolę dłużej cieszyć się pięknym zapachem! Psikacz rozpyla odpowiednią ilość produktu, nie zacina się. Szczerze mówiąc nie żałuję sobie, kiedy aplikuję mgiełkę na skórę. Psikam nią również ubrania, na których nie zostawiają śladów. Opakowania są plastikowe, ale solidne, na każdym naklejona jest ogromna naklejka z nazwą produktu, jakąś grafiką i informacją o pojemności. Z racji tego, że jest ono przezroczyste łatwo kontrolować stan zużycia. Jeśli chodzi o trwałość zapachu na skórze to jest chyba nieźle - kilka godzin spokojnie, ale to w końcu mgiełka, a one nie mają się z reguły utrzymywać tak długo jak np. perfumy. 
Jedyną wadą są dwie rzeczy - dostępność, bo przede wszystkim stacjonarnie możemy je kupić tylko w Warszawie, w innym wypadku zostaje nam Allegro. Drugą natomiast jest cena. Jeśli chodzi o dwie pierwsze mgiełki ich standardowa cena wynosi 69 zł lub 79, teraz nie pamiętam, ale wersja Forever Midnight jest droższa i kosztuje 99 zł, co jest już naprawdę dość wygórowaną ceną. Aczkolwiek muszę wspomnieć, że żadnego z tych produktów nie kupiłam w cenie regularnej, bo jak wiadomo w Bath&Body Works często są promocje. :D Warto czekać na sezonowe wyprzedaże :)
Podsumowując więc, co sądzę o mgiełkach Bath&Body Works? Są cudowne i nie wyobrażam sobie dnia bez ich użycia! Przed każdym wyjściem, małym czy większym sięgam po któryś z trzech zapachów, a w przyszłości zamierzam powiększyć swoją kolekcję. :)
Co sądzicie o firmie Bath&Body Works? Miałyście mgiełki z tej firmy? Czego używacie na co dzień - wolicie perfumy czy może mgiełki? :)
Miłego tygodnia,
Fabryczna :)

poniedziałek, 1 lutego 2016

Nowości w mojej kosmetyczce i nie tylko. :)

Cześć, cześć! :) 
Witam Was w pierwszym dniu lutego! Dzisiaj postanowiłam dodać wpis z moimi styczniowymi zakupami. :) Mam nadzieję, że tego typu comiesięczne posty staną się niejako tradycją na moim blogu, choć pewnie nie zawsze będzie, co pokazywać. :D
Przedostatni weekend stycznia (i zarazem moich ferii) spędziłam w Warszawie, gdzie mieszkałam dosłownie OBOK Złotych Tarasów (klik - zdjęcie dla zainteresowanych). W związku z tym nie mogłam sobie odpuścić zakupów w Bath&Body Works, gdzie akurat obowiązywała promocja 3+2 na rzeczy przecenione. Skusiłam się na 2 mgiełki zapachowe (kiedy ja to zużyję? :D) - Moonlight Path oraz Forever Midnight oraz 3 żele pod prysznic - Sonoma Weekend Escape, Wild Honeysuckle oraz Fresh Brazil Citrus (to z myślą o tacie :D). Razem zapłaciłam jakieś 100 zł, więc myślę, ze jak na 5 produktów z B&BW to nie jest jakoś bardzo dużo. :)
W Warszawie zaopatrzyłam się również w drewniany grzebień z The Body Shop, który miałam kupić już w zeszłym roku, tyle że zapomniałam. :D Kosztował 20 zł. :)
Peelingująca pomadkę Sylveco kupiłam przy okazji zakupów na Cocolicie (prezent dla babci), bo akurat była na nią promocja i jej cena wynosiła zaledwie 5,60 zł. :D Nie mogłam się nie skusić. :D
Pozostałe zakupy pochodzą już z Rossmanna. :) Pod koniec grudnia poszukiwałam szybkiej alternatywy dla plastrów do depilacji. Postawiłam na krem do depilacji Bielenda Vanity Golden Oils. Czy jestem zadowolona to powiedzieć Wam nie mogę, bo muszę jeszcze trochę poćwiczyć, ale wiem jedno - nie uczulił mnie! Podczas tej samej wizyty postanowiłam wrzucić do koszyka zachwalane kapsułki Rival de Loop w wersji anti-age. Jak widzicie do tej pory użyłam trzech i mam pewne obawy przed użyciem kolejnych 4, bo coś ewidentnie spowodowało wysyp nieprzyjaciół szczególnie na czole, ale też na policzkach obok skrzydełek nosa. Obstawiam, że to ten produkt, bo pielęgnacji nie zmieniałam, ale może jeszcze dam im szansę. :) Ostatnim produktem ze zdjęcia jest szampon do włosów suchych i zniszczonych od Alterry w wersji grant&aloes. Tak naprawdę kupiłam jeszcze jeden z papają i bambusem, ale ten akurat stoi pod prysznicem. Poszukiwałam jakiegoś szamponu, którego mogłabym używać na zmianę z moim rosyjskim kolosem (ma 400 ml i się skończyć nie chce! :D). Nie mam najlepszych wspomnień z tymi produktami, ale kiedyś moje włosy były  w zupełnie innej kondycji, więc zaryzykowałam - mam nadzieję, że dobrze zrobiłam. :)
Jeśli chodzi o zakupy niekosmetyczne to w tym miesiącu na moją półkę z książkami trafiły dwie nowe pozycje. "Uwikłanie" Zygmunta Miłoszewskiego to prezent od koleżanki taty (zamówiła książkę, którą już miała :D),a "An Ember in the Ashes - Imperium Ognia" Saby Tahir kupiłam przy okazji promocji w Empiku 2+1 (dwie pozostałe pozycje to prezenty na Dzień Babci i Dziadka). Jestem szczególnie ciekawa tej drugiej pozycji, bo opinie są zadziwiająco dobre!
Na zdjęciu możecie dostrzec również parę zakładek magnetycznych - niebieską oraz czerwoną. :) Polowałam na te związane z Władcą Pierścieni, ale niestety akurat zostały wykupione! Kupić je możecie na stronie Epikboxa w cenie 6 zł/para. Z tego co widzę na stronie są aktualnie spore braki, ale mam nadzieję, że zostaną jak najszybciej uzupełnione to może skuszę się na tolkienowskie zakładki. :) Kuszą mnie również torby na książki. :D

Tak wyglądają moje styczniowe zakupy. :) W lutym zapewne głównie kupię ubrania oraz buty (bierzmowanie, bierzmowanie!), ale może parę kosmetyków również się trafi. :)
Jak wyglądają Wasze styczniowe zakupy? :)
Pozdrawiam, 
Fabryczna :)
P.S Miałam jeszcze przeczytać 2 rozdziały "Syzyfowych prac", ale zmęczyłam się dzisiejszym dniem, pierwszym po feriach. Muszę się wbić w rytm szkolny. :D

Etykiety

-40% -49% #100happydays 20 twarzy... AA akcja Alterra Alverde ankieta astor Avon Babydream back to school Balea bardzo dobry Bath&Body Works baza pod cienie baza pod makijaż baza pod tusz BeautyBlender Bell Benefit Biedronka Bielenda Biolaven Organic Bioliq Biotanic bitwa Blistex blogerka kosmetyczna błyszczyki Boti Bourjois Boże Narodzenie bubel bzdety CandA Carmex Catrice Cetaphil cienie do powiek cień w kremie Cleanic Color Tattoo coś innego Czas Żniw Cztery Pory roku Czytelniczy zakamarek książkowy debiut demakijaż denko Dermika deser dłonie DM Dove dwufazowiec dzieciństwo Dzień babci i dziadka Dzień Dziecka ekobieca ekstrakt z banana emulsja EOS Epikbox Essence Eveline Evree Facebook Farmona FC Bayern film filmiki Fusswohl Garnier gazetka gąbeczka do makijażu genialny Gliceryna Golden Rose Green Pharmacy Hakuro HandM Healthy Mix hebe hydrolizat keratyny Hypoallergenic I<3Makeup idealny na lato informacja Inglot inne inne blogi Isana jedzenie Joannna John Green Joko kakao Kamill kamuflaż kino Kobo kolorówka korektor kosmetyczka kotek kredka do ust krem do rąk krem do stóp krem do twarzy krem pod oczy krzywe paznokcie lepiej nie patrzeć książka książka czy film kultura KWC L'biotica l'oreal lakier do paznokci Lirene lista lotion Lovely małe co nieco małe informacje Manhattan Marion maseczka masełka maska maska własnej roboty masło maxfactor Maybelline mgiełki Mikołajki mini-recenzje minti shop. Zoeva Miss Selene Miss Sporty Mizon mleczko pszczele Montagne Jeunesse mój pierwszy raz mus do ciała muzyka My Secret nagrody najlepsi z najlepszych Nakręćmy się na wiosnę Natura Natura Siberica nic Niebanalne podsumowanie Nivea nowa kolekcja nowe książki nowy wygląd o mnie odkrycie roku odżywka odżywka do rzęs odżywka w sprayu olejek olejek do włosów ołtfit Organic Shop Organique Oriflame Original Source Orly Orsay OSZUSTKA P2 Pantene paznokcie Paznokciowy Team peeling Pepco Perfecta pędzle pianka do mycia ciała piaskowy pielęgnacja pielęgnacja twarzy pielęgnacja włosów Pierre Rene Pilomax płyn micelarny po raz drugi Podaruj Paczkę podkład podsumowanie pomadka porównanie postanowienie powitanie Poznaj Fabryczną! prawie debiut prezent promocja promocje przesyłki puder recenzja recenzja książki rimmel Rival de Loop Rossmann rozdanie rozświetlacz różne sally hansen Samantha Shannon saszetka Schauma Sekret Urody Sensique Serum siemię lniane słodycze Soraya stopy Super-Pharm Synergen szablon szampon szminka Święta Tag taka radość że hoho tanie a dobre The Body Shop The Sims 4 The Versatile Blogger Tkmaxx Tołpa ToniandGuy tonik tort tusz do rzęs Tutti Frutti twarz ubrania ulubieńcy roku ulubiona książka ulubione blogi ulubiony produkt Under20 urodziny Wet N Wild Wibo włosowe zdjęcia włosy wow zdążyłam na czas wszystko co lubię wycofywane produkty wygrana wyniki wysuszacz do paznokci/lakieru wyzwanie wzorek Yoskine YouTube Yves Rocher z życia wzięte zabawy zakupy zapowiedź zdobienie zestawienie Ziaja Zoeva żel do mycia twarzy żel pod prysznic życzenia
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka