Pokazywanie postów oznaczonych etykietą denko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą denko. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 czerwca 2016

Ostatnio zużyte kosmetyki do włosów w mini-recenzjach :D

Cześć wszystkim! :) 
Na moim blogu rzadko kiedy możecie przeczytać cokolwiek o mojej pielęgnacji włosów. Jedynie kilka razy pojawiły się ich zdjęcia. Dzisiaj postanowiłam to zmienić, lecz zamiast dokładnego opisu ich pielęgnacji i zdjęcia poglądowego, będziecie mogli przeczytać o produktach, które w ostatnim czasie zużyłam. Stwierdziłam, że projekt denko zostaje zawieszony,a  w zamian za to będą pojawiały się tego typu wpisy. :) Mam nadzieję, że taka zmiana przypadnie Wam do gustu, a ja zapraszam Was na pierwszy tego typu post! :)

Garnier Ultra Doux odżywka do włosów awokado&masło karite  ok. 9 zł/200 ml
Historia zakupu? Bardzo proszę:
Pewnego dnia, gdy moja maska zaczynała się kończyć, a kolejna miała dopiero przyjść, postanowiłam kupić odżywkę, którą mogłabym używać na zmianę z maską. W Rossmannie akurat Garnier był w promocji, a że od dawna chciałam wypróbować tę kultową odżywkę to decyzja była bardzo szybka. :D
Producent obiecuje, że po użyciu włosy mają być miękkie, niewiarygodnie błyszczące, odżywione i zniknie problem z rozczesywaniem włosów. Jak ma się to do rzeczywistości? Całkiem nieźle. Włosy może nie wyglądają jak z reklamy, ale na pewno są miękkie i dobrze odżywione,a  rozczesywanie przebiega sprawniej. :) W zasadzie po skończeniu tej butelki byłam zachwycona, ale od dwóch tygodni używam innej odżywki również  z Garniera, która sprawdza się jeszcze lepiej, więc nie napiszę, że wersja z awokado i masłem karite jest najlepsza. :D Aczkolwiek ten hit blogosfery sprawdził się naprawdę bardzo, bardzo dobrze i wszystkim niezdecydowanym polecam (ale głównie włosom suchym i zniszczonym, bo dla niskoporowatych może okazać się za ciężka).
Alterra szampon dodający objętości bio-papaja i bio-bambus  9,99zł/200 ml
Z szamponami Alterry nie miałam najlepszych wspomnień. Wcześniej robiły mi straszne siano na głowie, a popularna seria z granatem i aloesem nie robiła nic, a nawet zostawiała po sobie spustoszenie jak po jakimś tajfunie. :D Lecz gdy skończył mi się ostatni rosyjski szampon bez slsów i innych dziwnych rzeczy (potem okazało się, że jeszcze jeden stał w szafce... :D) potrzebowałam czegoś w miarę normalnym składem na już. W Rossmannie była akurat promocja na Alterrę, więc postanowiłam dać tej firmie jeszcze jedną szansę i nie zawiodłam się. :) Szampon przepięknie pachnie  papają, mogłabym go wąchać godzinami. :D Musicie wiedzieć, że szamponem myję tylko skórę głowy (do mycia długości używam od czasu do czasu w ramach oczyszczenia szamponu trochę mocniejszego), która nie zareagowała w żaden zły sposób na ten produkt, zero łupieżu czy jakiś innych dziwnych efektów ubocznych. Włosy standardowo trzymały świeżość do dwóch dni i były ładnie podniesione u nasady, więc możemy stwierdzić, że zapewnienia producenta zostały spełnione. :)
Yves Rocher błyskawiczna maseczka odżywczo-odbudowująca ok 25 zł/150 ml 
Hmm... Produkt, który działa różnie. Raz po użyciu włosy były piękne, lśniące i lejące się, a kiedy indziej było to jedno, wielkie SIANO. Stosunkowo mała pojemność nie sprzyjała zbyt dobremu testowaniu, więc myślę, że musiałabym kupić jeszcze jedno takie opakowanie, bo ciężko mi coś szerzej napisać. ;) Chciałam tylko dać  znać, że u mnie sprawdziła się dość średnio, a ciekawa jestem, jakby się spisała, gdybym dolewała do niej różne dodatki. :)
Marion, 7 efektów kuracja z olejkiem arganowym ok. 7 zł/15 ml 
Olejek dostałam na urodziny od Zaczarowanej (pozdrawiamy Cię! :D) i skończyłam go już jakiś czas temu, ale nie miał chyba jeszcze okazji być przedstawiony w jakimkolwiek miejscu na blogu, więc robię to tutaj, bo muszę o nim wspomnieć! :D Olejku używam po każdym myciu najczęściej na już suche włosy (ewentualnie lekko wilgotne) w celu zabezpieczenia końcówek przed jakimiś uszkodzeniami. To jego jedyne zadanie, które spełnia  w 100%. Nie obciąża włosów, odpowiednio je chroni, ma piękny zapach i jest dodatkowo tani. :D Czego chcieć więcej? Nigdy nie używałam go na całe włosy, więc nie wiem, jakby się sprawdził w tej roli. :)

Jak wygląda Wasza pielęgnacja włosów, co ostatnio Wam się skończyło z tego typu produktów? Jakieś buble czy prawdziwe perełki? :) 
Pozdrawiam, 
Fabryczna :) 
P.S Pamiętam o Lednicy, ale w końcu to blog kosmetyczny i to tego typu posty muszą tutaj przeważać. :D

czwartek, 17 marca 2016

Denko styczeń-luty 2016 :)

Heeej! :) 
Długo zastanawiałam się, jak zacząć pisać dzisiejszy post, bo dawno mnie tutaj nie było, długo się nie odzywałam, a mam wiele do opowiadania. :D Nareszcie nadszedł spokojny okres, kiedy to powinnam mieć nieco więcej czasu - z takich ważniejszych rzeczy zostały tylko kwietniowe egzaminy, ale do nich podchodzę na luzie. ;)
Zacznijmy od wojewódzkich konkursów przedmiotowych, o których sporo wspominałam Wam tutaj czy też na Instagramie. Z chemii zostałam finalistką (zabrakło mi 3 pkt do laureata, miałam 75%...), natomiast z niemieckiego (badum tssss) LAUREATKĄ, z czego mega się cieszę, bo szczerze mówiąc nie nastawiałam się na nic szczególnego. :D Pisemny był bułką z masłem (prócz idiomów), a ustny (przy pierwszym poleceniu trochę się zestresowałam, ale później poszło już z górki) będę miło wspominać w porównaniu do tego zeszłorocznego, kiedy to po wyjściu czułam się jak przejechana przez walec albo pociąg. :D
Między jednym a drugim konkursem miałam bierzmowanie - próby (i nie tylko :P) pochłonęły większość mojego czasu, ale przeżyłabym to wszystko jeszcze raz. I jeszcze, i jeszcze. Ciężko to opisać słowami, tak po prostu. ;)
Potem były moje urodziny i... Tak mi zleciał czas do połowy marca. :D
Dzisiaj postanowiłam, tak na rozkręcenie, napisać dla Was niewielkie, jak na dwa miesiące, denko. :) Nie ma żadnej kolorówki, ale właśnie dzisiaj robiłam w niej porządki, więc w następnym poście z tej serii będzie o niej więcej! :)
Na pierwszy ogień idzie coś, czego tak w zasadzie nie zużyłam do końca, bo nie byłam w stanie, a mowa tutaj o rokitnikowej odżywce 'Maksymalna objętość' Natura Siberica. Produkt okropnie obciąża włosy (nawet moje, co zdarzyło mi się po raz pierwszy...), jest bardzo gęsty, co utrudnia zmywanie odżywki. Po użyciu odżywki, prócz mega obciążenia, otrzymujemy też poplątane i tępe włosy. Na nieszczęście jest niesamowicie wydajna. Nie, nie i jeszcze raz nie - szkoda pieniędzy. ;)
Kolejnym produktem z rokitnikowej serii Natura Siberica jest maska do włosów zniszczonych, która w przeciwieństwie do swojego poprzednika, zdecydowanie służy moim kręcioło-falowańcom. Po użyciu włosy są miękkie, całkiem nawilżone, a dodatkowo naprawdę dobrze się kręcą. :) Jedyne, co mogę zarzucić temu produktowi to zapach (ale do przeżycia) oraz fakt, że przy regularnym stosowaniu nie widać tak spektakularnych efektów, dlatego warto używać jej na zmianę z czymś innym. ;) 
Kolejne dwa produkty to kosmetyki pod prysznic. Pierwszy z nich to żel pod prysznic z zimowej edycji limitowanej Balea Frozen Breeze o zapachu maliny oraz fiołka. Miał fajny, fioletowy kolor, dobrze się pienił i słodko pachniał. Standard wśród Balea. ;)
Natomiast drugi żel należy do o wiele ciekawszych produktów. Mowa tu o olejku do kąpieli i pod prysznic jednej z mojej ulubionych serii Tutti Frutti o zapachu maliny i jeżyny. Miałam wcześniej peeling o tym samym zapachu i niesamowicie go polubiłam, więc łatwo sobie wyobrazić, jak ogromną radość sprawiło mi używanie tego produktu. :) Bardzo szybko ubywał mi z butelki, mimo że jego pojemność to AŻ 500 ML. Po prysznicu zapach roznosił się po całej łazience, a po otwarciu drzwi nawet i po całym piętrze. Początkowo martwiłam się, że brokat, który znajdował się w opakowaniu, będzie zostawał na ciele, lecz nic takiego nie zauważyłam. ;) Jedynym minusem tego olejku jest to, że w czasie mycia, jeśli tylko niezbyt ostrożnie będziemy obchodzić się z płynem, możemy pobrudzić pół wanny czy prysznica, bo niestety kolor  dość dobrze wżera się w płytki. :D
I ostatnim (tak, ostatnim!) produktem, który zużyłam w ostatnim czasie, jest odżywka mango&aloes z Balea, wielokrotnie przewijająca się w moich denkach. Teraz możecie już odetchnąć z ulgą, bowiem to moje ostatnie opakowanie, jakie mam :D Dawno nie robiłam żadnego zamówienia z Niemiec oraz na początku marca kupiłam sobie ogromną, litrową maskę, która ma mi zastąpić ową odżywkę, czyli posłuży mi po prostu do mycia moich włosów na długości (nigdy nie sądziłam, że używanie szamponu TYLKO do oczyszczania skóry głowy da jakiekolwiek efekty :D). Nowym czytelnikom tylko napomknę, że Baleą myłam włosy, bo jako odżywka sama w sobie nic nie robiła. ;)

Hmmm.... I to byłoby na tyle, jeśli chodzi moje styczniowo-lutowe denko. Niewielkie, ale od czegoś trzeba zacząć. :D Odzwyczaiłam się od pisania na blogu, ale mam nadzieję, że jakoś wbiję się w postowy rytm. :D Chciałybyście poczytać o czymś szczególnym? ;) Może jakaś włosowa aktualizacja? ;)

Buziaki, 
Fabryczna :)
P.S Od kilku dni zasłuchuję się w eurowizyjnej piosence Polski i muszę przyznać, ze niesamowicie mi się podoba! I do tego te piękne widoki w teledysku. <3 Osoby, które chciałyby jej posłuchać odsyłam na YT KLIK.

sobota, 5 września 2015

Denko lipiec-sierpień 2015 :)

Czeeść! :)
Pierwszy tydzień szkoły za mną i powiem tak - zapowiada się bardzo ciekawy rok. Już w zeszłym roku nastąpiły pewne zmiany, jeśli chodzi o "trzymanie się w grupach" i wygląda na to, że teraz jeszcze bardziej się one pogłębią. Nie chodzi o to, że nasza klasa się podzieliła i nie trzymamy się razem - generalnie jesteśmy zgranym zespołem i jeśli trzeba coś zrobić to się zepniemy i zrobimy to wszyscy, ale żebyśmy spędzali w jednym gronie przerwy to nie. Przede wszystkim problem jest jeden - dziewczyny nie przepadają za chłopakami, uważają ich za lamusów i nieporadnych chłopczyków, natomiast ja nie mam nic do nich, ba, ostatnie przerwy w zeszłym roku spędzałam właśnie z nimi. Takim sposobem jestem po środku - nie trzymam się zdecydowanie ani jednej strony ani drugiej, ale większe zaufanie mam do chłopaków, bo na dziewczynach przejechałam się już nieraz.
Dobrze, koniec smętów. :D Znalazłam dzisiaj na stronie kuratorium daty konkursów przedmiotowych - przeraża mnie to, jak szybko będzie konkurs z biologii, ale tak to jest okej. Szkoda, że pousuwali dokumenty z wymaganiami, ale pewnie je dodadzą niedługo - oby jak najszybciej! :D Jutro natomiast wybieram się na zebranie osób bierzmowanych. Zdecydowałam, że przystąpię do tego sakramentu nie w swojej parafii, a w tej, która leży na tym samym osiedlu co szkoła. :)
Dzisiaj natomiast przygotowałam dla Was denko z wakacyjnych miesięcy - oprócz tych kosmetyków, które widzicie na zdjęciu, zużyłam jeszcze dwa żele pod prysznic i dwa kremy do opalania (albo więcej?), ale nie będę brała do samolotu śmieci, gdy każde wolne miejsce i każde 100 gr jest ważne (szczególnie, gdy ktoś chce przywieźć jak najwięcej wina) :D
Balea, olejek pod prysznic wersja z granatem
Genialny produkt! Olejek pod prysznic bardziej podoba mi się od żeli pod prysznic niemieckiej marki, ale to nie oznacza, że je skreślam. Po prostu tutaj ta olejkowata konsystencja bardzo mi się spodobała i z przyjemnością zużyłam do ostatniej kropli. Niedługo (hah, jeszcze półtora miesiąca) będę miała możliwość uzupełnienia (małego, ale to zawsze coś) swoich zapasów i na liście na pewno znajdzie się ten produkt, ale teraz dostępny jest w innej wersji zapachowej. Znacie coś, co dostępne jest w Polsce, nie zabija ceną i równie dobrze się sprawdza? :) 
Balea, żel pod prysznic Mango Mambo 
Czy wspominałam Wam, że uwielbiam wszelkie zapachy mango w żelach pod prysznic, masłach itp.? Musiałam! :D Dlatego, gdy tylko widzę, że Balea wypuszcza coś związanego z tym owocem, po prostu muszę to mieć. Ten żel pochodzi chyba z zeszłorocznej limitki i bardzo go polubiłam. :) Drugie opakowanie zużyte, więcej w zapasie nie mam. :D
Balea, żel pod prysznic White Passion
Ostatni żel z ostatniej zimowej limitki - nie pamiętam go dobrze, a to oznacza, że był średni. :) 
Balea Professional, odżywka do włosów kręconych bez silikonów
Swego czasu recenzowałam szampon do włosów z tej serii i byłam z niego zadowolona, aczkolwiek było to jakiś... rok temu? :D Nawet półtora (wiecie, że w grudniu blog skończy 3 lata?! Kiedy to minęło... :D).  Od tamtej pory sporo się zmieniło, a przede wszystkim sposób mycia włosów. Ta odżywka początkowo miała właśnie spełniać funkcję po prostu odżywki nałożonej na umyte włosy. Niestety kompletnie się nie sprawdziła, robiła siano i małe spustoszenie na długości. Przeznaczyłam ją więc na myjadło - też się nie sprawdziła. Słaby produkt i powrotu nie planuję za nic! 
Balea, odżywka do włosów mango&aloes
Tego produktu mam jeszcze jedno, ostatnie opakowanie i chyba więcej odżywek spod bandery tej marki nie będę kupować, bo wszystkie są takie same, różnią się jak dla mnie samym zapachem. :D Od biedy można użyć jako nawilżacza, ale niezbyt często. Używana głownie do mycia długości włosów. :) Juz mi się przejadły. :D
Alverde, rumiankowa emulsja do mycia twarzy
Wszystko o tym produkcie możecie przeczytać TUTAJ.  Jeśli sądzicie, że taka kremowa emulsja nie jest dla Was, to możecie się nieźle zdziwić. Sama jestem posiadaczką mieszanej cery i przejście z żeli na kremy dobrze mi zrobiło. :) Nie wyobrażam sobie innego produktu do mycia twarzy, więc przy każdej możliwej okazji zaopatruję się w niego, bo nie wiem, co mogłabym innego kupić. :D 
Tołpa dermo face strefa T, matujący krem nawilżający na dzień
Pamiętacie, jak jakiś czas temu pisałam jego recenzję? A w zasadzie to jego kolegi (klik), bo ten ma nieco inny skład... I wiecie co? Podchodziłam do niego dość sceptycznie ze względu na alcohol denat., który wielokrotnie mnie wysuszał i... tutaj tak tego nie odczułam. Nie pachniał chamsko alkoholem, nie zrobił z mojej skóry wiórek kokosowych ani nic więcej strasznego. Ale jest coś innego, co przegania tę serię i ten krem. Tak tylko dodam, że to też produkt Tołpy. Zgadniecie, co to? :D
 The Body Shop, kokosowe mleczko do ciała
Masła The Body Shop w większości kocham miłością wieczną aż po grób, aczkolwiek tego samego nie mogę powiedzieć o mleczkach. Co do zapachu nie mam żadnych zastrzeżeń, ale ta konsystencja... Mazia się po skórze, nie chce się wchłaniać, okropne. Do tego opakowanie jest beznadziejne - ciężko z niego cokolwiek wygrzebać, bo plastik jest bardzo twardy. Wolę masła w pudełkach. :D 
Tisane, balsam do ust
GENIUSZ w swojej kategorii (czyli balsamów w słoiczkach, bo te w sztyftach to inna bajka). Nawilża GENIALNIE, pachnie GENIALNIE i po prostu - niszczy konkurencję! Jak dla mnie obowiązkowy produkt na zimę, muszę zaopatrzyć się w kolejny słoiczek. Szkoda, że nie jest dostępny w Rossmannie (chyba że się mylę?). :( 
Adidas cool&care fresh, antyperspirant
Od dawna używam kulek Adidasa, bo uważam, że są najlepsze, jeśli chodzi o ochronę przed plamami potu czy przykrym zapachem. Niestety ta wersja jest mocno średnia. Głównym winowajcą jest tutaj zapach, niezbyt przyjemny, a do tego ochrona nie ta. Na szczęście kupiłam teraz wersję get ready i od razu lepiej! :) 
Żródło
 Olejek Babydream dla dzieci
Niby mam zdjęcie tego produktu, ale butelka nie nadaje się do pokazania ludziom na blogu - odpadła przednia naklejka + całe otłuszczone mimo próby domycia. :D Ale przejdźmy do działania... Kupiłam go z myślą o włosach i ich olejowaniu, do czego bardzo dobrze się sprawdził i myślę, że jeśli którakolwiek z Was chce zacząć przygodę właśnie z tym sposobem pielęgnacji włosów to polecam na sam początek sięgnąć po ten produkt. Jest tani i łatwo dostępny, ale ja raczej do niego nie wrócę, bo wersja dla mam sprawdza się  u mnie ( na razie) trochę lepiej (natomiast produkt jest 2 razy droższy :D). :)

Miałyście któryś z tych produktów? Jak się u Was sprawdzały? :) 
Pozdrawiam, 
Fabryczna :)
P.S Jeśli macie jakieś pomysły, co można by umieścić w gazetce szkolnej (chcemy zacząć ją wydawać, ale potrzeba tematów :D) to piszcie. :)

sobota, 13 czerwca 2015

Denko maj-czerwiec

Heeej! :D 
Jak tam żyjecie po dość upalnym dniu? W końcu zabrałam się za sprzątanie szafy i wszystkie zimowe rzeczy schowałam na górę, a do dolnych szuflad powędrowały krótkie spodenki i kilka bluzek na ramiączkach. Jeszcze tylko trzeba znaleźć pozostałe pary sandałów! :D
Za mną już "sportowy" dzień, na ekranie telewizora rzecz jasna (chyba, że bieganie z odkurzaczem i szmatką też się liczą :P). Mecz Polska-Gruzja obejrzany, Niemcy-Gibraltar śledzę (a w momencie publikacji wpisu śledziłam) w internecie, bo mama okupuje telewizor, gdyż ogląda Opole. Mecz siatkówki w Lidze Światowej sobie odpuszczę, bo jednak do 2 w nocy nie będę siedzieć (głupia zmiana czasu!).  Ktoś jeszcze śledzi wydarzenia sportowe mimo końca ligowych rozgrywek? 
Kallos Keratin maska do włosów
1000 ml maski do włosów... 1000 ML! Udało mi się ją zużyć w miarę (:D) szybko. Generalnie sprawdziła się bardzo dobrze, choć zależy kiedy. Najlepiej działała, gdy co jakiś czas robiłam sobie od niej przerwy i właśnie po takiej pauzie włosy po jej użyciu były miękkie i na swój sposób błyszczące. W tym przedziale cenowym świetna, ale znalazłam inną miłość włosową. :))


Odżywiający szampon do włosów oraz Bania Agafii Balsam - aktywator wzrostu włosów
Duet dwóch rosyjskich kosmetyków. Szampon jak to szampon, mył włosy zostawiając niezłe siano, ale przynajmniej mnie nie podrażnił. Tyle dobrego przyniosła ta mała tubka.
Natomiast balsam dawał całkiem, całkiem niezły efekt. Po myciu nie było problemu z rozczesaniem, były lekko dociążone, ale nie błyszczały za szczególnie. Przyjemniaczek, ale powrotu raczej nie planuję. :))

Balea borówkowy krem do ciała
Męczyłam się z nim strasznie, bo nie przepadam za tak lejącymi się produktami. Nie żeby spływał po palcach, ale trochę zbyt wodnisty był jak dla mnie. Pachniał bardzo słodko, na pewno nie owocami, bliżej mu do słodyczy. Nawilżał wystarczająco porządnie, ale zatęskniłam do treściwych maseł. Nawet teraz, gdy za oknem +30 stopni. :D

Bath&Body Works mydło z peelingiem Bourbon Peach
GENIALNY ZAPACH świetnego mydła. Bardzo spodobała mi się ta kategoria produktów B&BW i gdybym tylko miała do nich stacjonarny dostęp to regularnie gościłyby w mojej łazience. :))

 Organique grecka pianka do mycia ciała
Chciałam o niej napisać recenzję, ale akurat pojawiła się ona u Żanety, więc stwierdziłam, że nie będę powtarzać tego samego. :) Produkt bardzo fajny, ale nie pozostawia tak świetnego nawilżenia jak kule z tej samej firmy. Nie potrafię określić zapachu, ale podoba mi się. :D Nie czuję tam oliwek ani winogron, a tylko z tym kojarzy mi się Grecja (znowu przegrali z Wyspami Owczymi...), więc... Wymiękam. :D

 Balea żel pod prysznic o zapachu marakui 
Już standard, kilka jeszcze takich żeli mam w zapasie. Czekam już na zimową limitkę, cokolwiek w niej będzie. :D Choć zazwyczaj bardziej odpowiadają mi te letnie, a Wam? :) 

 Balea krem do rąk papaja&maślanka (moje tłumaczenie ---> masłowe mleko :D Deutsch ist bardzo difficult :D) 
Gdyby tylko ten krem był tak samo świetny jak jego zapach to...Bardzo płakałabym po jego wycofaniu. Niestety, działanie przeciętne, a przecież sam zapach to nie wszystko. W końcu to nie żel pod prysznic! :D 

The Body Shop kokosowy żel pod prysznic
Był tak mocno kremowy, że sprawiał problemy przy zmywaniu go ze skóry. Zastanawiam się, czy to wada czy neutralna cecha? W każdym razie warto o tym wspomnieć. :) O dziwo, zapach mało przypominał mi kokosa, bardziej coś około kokosowego, ale na pewno się na nim nie zawiedziecie, bo to przecież w końcu TBS. :)


Green Pharmacy, jedwab do włosów
Widać, jak intensywnie był eksploatowany. :D Przez długi czas uważałam go za najlepszy zabezpieczacz końcówek, jaki miałam okazję używać, ale zdetronizował go podesłany przez Zaczarowaną produkt z Marionu. Przykro mi, Green Pharmacy, ale musisz oddać swoją koronę. :D

Rimmel Stay Matte puder do twarzy 
Stłukł się. Opakowanie pękło. Puder się pokruszył. Koniec. 
A co do samego produktu to... jakoś mnie nie zachwycił. Nieźle matowił, ale nie na długo. Prawdopodobnie przez te beznadziejne opakowanie nigdy do niego już nie wrócę, bo wolę zostać przy trochę tańszym Manhattanie, z którym nic nie powinno się stać. 

Max Factor False Lash Effect
Recenzję znajdziecie tutaj, ale chcę dodać coś jeszcze - tusz bardzo szybko zrobił się suchy! On tak ma po prostu czy mój był taki feralny? Przez co pracowało się z nim coraz gorzej i w zasadzie już w styczniu poszedł w odstawkę i używany był okazjonalnie. 
Benefit They're Real!
Recenzja tutaj oraz tutaj. Z chęcią bym do niego wróciła, ale cena jest nie do przeskoczenia. No cóż, szkoda. Generalnie zużyłam go już dawno temu, ale sprzątałam w łazience i wrzuciłam go do torby ze zużyciami, bo poniewierał się po kosmetyczce. :D
                                                              Catrice Lash&Brow
Chciałam kupić go ponownie i co? I nie ma! Szukam go po Naturach od końca kwietnia i nic! Szkoda, bo produkt jest naprawdę dobry, uwielbiałam go używać. Na razie zadowalam się bezbarwnym tuszem z Miss Sporty i do okiełzania brwi nadaje się całkiem dobrze. :) 


Miałyście okazję używać jakiegoś produktu z tego denka? :)
Pozdrawiam, 
Fabryczna :))
P.S Pożegnanie byłoby jak zwykle z prawej strony, ale coś przycisk nie działa. :(

piątek, 3 kwietnia 2015

Denko na biało-niebieskim tle (11). Luty - marzec

Hej, hej! :))
Mam nadzieję, że choć trochę Was to zdziwiło. :D Po raz pierwszy od dawien dawna przychodzę z wykończonymi produktami na początku miesiąca, a nie na jego koniec... Pewnie dzięki temu, że aktualnie mam wolne (hm... powinnam napisać charakterystykę, nauczyć się do kilku sprawdzianów...) możecie dzisiaj przeczytać, co sądzę o śmieciach, które niedługo zawędrują do różnokolorowych pojemników. :)
Balea żele pod prysznic Mango Mambo oraz Purple Kisses
Chyba nie muszę się nad nimi rozwodzić? Od paru miesięcy tylko te żele goszczą u mnie pod prysznicem - dawno nie kupiłam żadnego innego. :) Mango Mambo to mój zdecydowany ulubieniec, natomiast Purple Kisses po prostu BYŁ - nie wywołał palpitacji serca/motylków w brzuchu/halucynacji itp.
Farmona Let's celebrate kremowy peeling myjący PINACOLADA
Mówiłam już, że bardzo lubię te maleńkie peelingi? Na pewno. Już nie zdradzę ich z żadnymi innymi. Mam wrażenie, że ta wersja była mniej ostra niż malina&jeżyna, ale to i tak wystarczyło do osiągnięcia poziomu "prawie level hard". Zapach pobił wszystko - czysty ananas. I na dodatek długo się utrzymywał. Z chęcią wypróbuję pozostałe wersje, choć Zaczarowana wczoraj pokazała mi nowości, które wchodzą do asortymentu Tutti Frutti i ślinka mi pociekła ^^ (gruszka&żurawina; papaja&tamarillo).
Pilomax WAX Daily szampon codzienny do włosów jasnych
Beznadziejne, beznadziejne i jeszcze raz to napiszę, beznadziejne opakowanie. Zanim cokolwiek z niego wyleciało to pod prysznicem stawałam się drgającą bryłką lodu. Faktycznie, szampon do codziennego stosowania, bo włosy po nim przetłuszczały się 1000 razy szybciej. Jedynym plusem był jego świetny zapach. :) 
Isana krem do ciała masło shea&kakao
Uf, uf, dlaczego producent nie umieści tego kremu w mniejszym opakowaniu? Nie dość, że nieporęczne to jeszcze zużywa się to bardzo długo. Na szczęście nie odczuwałam tego zbytnio, kakaowy zapach nie zdążył mi się znudzić. Produkt dobrze sprawdzał się w roli zimowego nawilżacza ciała, pozostawiał na długo skórę odżywioną i pachnącą. Na włosach również dawał radę (inaczej zużywałabym go jeszcze z dobry miesiąc...). :)) 
Ziaja tonik nagietkowy
Chyba mój tonikowy duszek uleciał hen, hen wysoko, za Wisłę i pola. Nie mam serca do ich używania niestety. 
Co do samego produktu - tonik jak tonik. Nie wysuszył, nie wysypał, po prostu sobie stał.
Balea, wygładzająca odżywka do włosów z figą i perłami
Z tego produktu jest prawdziwy cwaniaczek. Do mycia włosów na długości sprawdzała się różnie - głównie wszystko kończyło się jednym, wielkim puchem (chyba że wcześniej porządnie je naolejowałam). Lecz gdy najpierw umyłam nią włosy, a później nałożyłam jako odżywkę to sprawa miała się zupełnie inaczej- włosy były miękkie, miłe w dotyku jak po porządnej kuracji nawilżającej. Cudak, cudak...
Aktualnie nie ma nic lepszego. No chyba, że sterydy, ale z tym nie można przesadzać. ;) 
Odlewka maski do włosów Organic Shop jaśmin&jojoba
Kolejny puchorobiacz/puchorozrobiacz/puchotworzyciel/puchopotwór. Co z tego, że produkt ładnie pachniał skoro nic nie robił?
Gliceryna
Miód na me włosy, cudo. Muszę zaopatrzyć się w kolejną buteleczkę a najlepiej w całe zamówienie ze strony Zrób sobie krem. :))
Kolejne opakowanie porządnego pudru matującego za grosze, ale w końcu mi się znudził (tak właściwie to okazał się za ciemny na zimę..) i używam teraz Rimmela Stay Matte. ;)
Inglot Makeup Remover
O ble, ohyda, a fuj! To coś nie jest warte nawet 3 zł, które za nie dałam. Wytrzymałam to, że podrażniał mi oczy, ale pieczenie twarzy było już nie do zaakceptowania! Jak najdalej od tego dziadostwa.

I tym jakże optymistycznym akcentem kończymy dzisiejszy post. :D
Całkiem prawdopodobne, ze nic nie mieliście z tego denka - zgadłam? :D

Karaluchy pod poduchy,
Fabryczna :)

środa, 28 stycznia 2015

Denko z niewiadomokiedy (10)

Heeej! :)
Taaa, widać który typ postów jest traktowany po macoszemu. Puste opakowania wrzucam do reklamówki, do pudełka, wszystko sypie się z szafek, ale nic sobie z tego nie robię i dalej wrzucam. Ostatnio naszła mnie wena na zrobienie zdjęć z choinką (choinka w domu stoi do 2 lutego, w zasadzie jak co roku), przy sztucznym świetle oczywiście. Jakość powalająca, mam nadzieję, że przeżyjecie to. Zdjęcia Cetaphilu musiałam wyrzucić, bo były BARDZO nieostre. Przydałby się nowy aparat. :D I mogłam wygonić kota z pokoju lub dać mu coś do zabawy, bo atakowałam krepę.. Zrzucił kilka opakowań,a potem zaczął mnie gryźć...
Zdjęcia wyjątkowo grupowe z lenistwa, bo jak zobaczyłam ilość opakowań to mina mi zrzedła.
Ziaja Sopot spa mydło z algami pod prysznic zostawiło po sobie bardzo dobre wrażenie. Zapach był świetny, odrobinę męski. Bardzo przyjemny, fajna odskocznia od słodkich i owocowych zapachów.
Balea Dusche Melon Tango oraz Carambola Lambada, czyli dwa żele pod prysznic z letniej edycji limitowanej. Arbuzowy pachniał ładnie, swoje prawdziwe oblicze ukazał pod prysznicem. Karambola była zwyczajna.
Le Petit Marseillais żel pod prysznic mandarynka i limonka to produkt, dzięki któremu zrozumiałam zadowolenie większości ambasadorek tej marki. Żel pięknie i długo pachniał, ale jest coś co przewyższa ten zapach - "miękkość" piany. Różniła się od tej wytwarzanej przez żele Balea. Świetny. :))
Farmona Sweet Secret peeling słodkie trufle i migdały jeden z lepszych peelingów, jaki używałam. Pachniał przepysznie, fajnie zdzierał naskórek.
Green Pharmacy peeling solny rumianek i imbir to totalne przeciwieństwo poprzednika. Okropny, śmierdzący i tłusty. Śledztwo wykazało, że to on brudził kabinę prysznicową i pozostawiał tłuste szyby. Nie lubię solnych peelingów, bo nie mogę go używać gdy mam jakieś ranki (że ja na to wcześniej nie wpadłam?!).
Bioderma sensibio płyn micelarny był całkiem okej, ale... Wolę Garniera.
Lovena oczyszczający żel do mycia twarzy z efektem peelingu to ten sam produkt, co słynne żele Bebeauty tylko pod inną nazwą. Żel dla naprawdę odpornych cer, bo moją okropnie ściągał po każdym użyciu. Może i kosztuje 4 zł, ale wolę dołożyć kolejne 7 i mieć żel z Alverde.
Ziaja krem nawilżająco-matujący 25+   sprawdził się dobrze, nie wątpię, że do niego wrócę. Chcę jeszcze wypróbować inny krem, ale gdy dopadnie mnie niemoc twórcza to pewnie wrócę do sprawdzonego produktu. :)
Soraya regenerująco-ujędrniające mleczko do ciała z olejkiem z róży, gdzie jest róża panie producencie? Zapach mydła, nie róży.  Mleczko jak mleczko - rzadkie. Coś tam nawilżało,  nie ujędrniało. Kosztowało albo 3 albo 5 zł. Tych pieniędzy może i wart, ale:
a) nie lubię mleczek,
b) wolę masła.
The Body Shop masło do ciała wersja masło Shea z mojej ulubionej masłowej firmy. Tak żałuję, że się skończyło. W Warszawie będzie trzeba zrobić malutki zapas, jeśli znajdę coś w promocji. 69 zł może i nie dam, ale 40 jakoś przeboleję. Ta wersja była dość neutralna, zapach większości przypadłby do gustu. W tym wypadku mamy zwartą konsystencję, co wcale nie jest takie oczywiste w tych masłach. Reszta pewnie będzie w recenzji. :)
Joanna z apteczki Babuni szampon nawilżająco-regenerujący za 3 zł. Tata stwierdził, że bardzo mu się spodobał i pytał się, czy mam jeszcze go w zapasie. Niestety, musiałam Go zmartwić i myje włosy żelem pod prysznic "2w1" mojego brata, bo "nie będzie używał tych szamponów w tubkach (patrz, zdjęcie), bo pewnie drogie i jakieś takie profeszynal".
Zestaw Balea Oil Repair szampon i odżywka z olejkiem arganowym to dobre produkty. Nie wiem, czy do nich wrócę, bo to jednak nie to. Szampon potrafił trochę obciążyć mi górę. Do odżywki nie mam zastrzeżeń, miała przyjemną piankową konsystencję.
Balea odżywka do spłukiwania mango+aloes nieźle nadaje się do mycia. Ładnie pachnie, a włosy nie są spuszone jak po jej siostrze fidze.
Anida krem do rąk z woskiem pszczelim, nie wiem czy to ja trafiłam na ferelny produkt, ale u mnie nie było efektu "WOW". Ot, zwykły krem do rąk o trochę za lejącej się konsystencji. Ale miał ładny zapach.
Yves Rocher żel pod prysznic marakuja zalatywał trochę sztucznością.
Krem do rąk Burt's Bees pachniał bardzo ładnie czymś bliżej nieokreślonym. Jego konsystencja była na tyle lekka, że wchłaniał się bardzo szybko pozostawiając śliską warstwę na dłoniach, która nie była tak wkurzająca jak w wypadku parafiny.
Puder matujący Sensique w kolorze 2 niestety jest za ciemny na zimę w tym momencie. Albo zaczyna mi ciemnieć, czego nie robił (aktualnie kończę już 2 opakowanie i robię sobie przerwę dla jaśniejszego Stay Matte) wcześniej. Liczę, że to przejściowe problemy, bo tak go chwaliłam!:D 
Lady Speed Stick zapach orchard blossom to całkiem dobry produkt i gdy tylko wykończę kulkę Adidasa to do niego wrócę, bo choć jest ona dobra to przy sztyfcie nie muszę tyle czekać. Chociaż sztyft jest chyba mniej wydajny. ;)
Bania Agafii szampon do włosów odżywczy - intensywna regeneracja włosów suchych i osłabionych to efekt udanej wymiany. 60 ml próbka wystarczyła na kilka użyć (gdyby nie tata pewnie na więcej... Historię życia szamponu przeczytacie na Ryjbuku Fejsbuku).Włosy były zadowolone, dłużej utrzymywały swoją świeżość i nie wyglądały, jak po nieudanym eksperymencie chemicznym.

I na koniec pytanie dnia/miesiąca (niewłaściwe skreślić). Otóż na WOS przygotowuję z 4 osobową grupą projekt na temat, który same wybrałyśmy (w podręczniku nic ciekawego nie było to zaproponowałam pani coś swojego) a mianowicie: Uprzedzenia do narodów.  Proszę Was bardzo o wypisanie w komentarzach, jeśli macie ochotę, stereotypów nt. mieszkańców różnych państw np. Grecji, Rosji, Niemiec, Polski itd. Każda pomoc mile widziana! :))  
Z góry dziękuję :))

Z marynarskim blogerskim pozdrowieniem,
Fabryczna

poniedziałek, 15 września 2014

Denko lipiec-sierpień

Cześć!
Utonęłam w książkach hyhy. :D Dobra, a tak na poważnie - sobotę miałam zajętą (byłam na pielgrzymce, mojej pierwszej w życiu :D) i dlatego musiałam sobie to odpracować w piątek i niedzielę. ;) Dzisiaj udało mi się wygospodarować kawałek wieczoru, żeby usiąść i napisać zaległe denko. Zapraszam! :))
Fa Shower Lotion Pomegranate --> a nie wiem :D
Żel jak żel, mył, pachniał, ale miał bardzo fajną, kremową konsystencję. ;) 
Isana Creme Dusche, Vitamin&Joghurt --> temu panu dziękujemy!
Czy tylko ja mam takie wrażenie, że ten żel pachniał czymś... nieświeżym? Albo jak stare ciasto drożdżowe? :D Mało przyjemny zapach,w ogólnie nie kojarzy się z tym, co obiecuje producent. ;)
Craft'n'Beauty pralinki kąpielowe "kaszmir" --> oczywiście, że kupiłabym jeszcze raz (a właściwie to po raz pierwszy, bo to od As dostałam :*). Chciałabym jeszcze wielu rzeczy od nich spróbować! :D 
To, że nadawały się do kąpieli to nic - ważne co było po tym! Skóra tak fajnie nawilżona, otoczona nienachalną "ochronną" warstwą. ;) 
Perfecta SPA cukrowy peeling pomarańcza+wanilia --> a idź Ty do diabła... :D
Ni zięby ni grzeje. O ile mój stosunek był neutralny w chwili pisania recenzji KLIK tak teraz jestem na niego zła, bo etykieta wygląda OKROPNIE. Ble! 
Tutti Frutti, mus do ciała mango&brzoskwinia --> kocham, lubię...
Bardzo, bardzo, BARDZO fajny produkt w bardzo, bardzo przyzwoitej cenie! :)) A wiecie za co go najbardziej lubię? Za zapach, który utrzymuje się bardzo długo na skórze i przenika na piżamę... :D TUTAJ o nim więcej pisałam.
Decubal Clinic Cream --> wycofali!
Chwaliłam go milion pierdylion razy w denku - to ostatnie opakowanie... Ale właściwie już po nim jakoś szczególnie nie rozpaczam, bo poznałam Cetaphil, który nie dość, że porządnie nawilża to jeszcze delikatnie wybiela blizny po liszajach... ^^ Może i droższy, ale skuteczniejszy. ;)
Fusswohl, krem do stóp z 10% mocznikiem --> kolejne opakowanie spełnia swą powinność
Bardzo fajny krem do stóp za niewielkie pieniądze, który stosowany regularnie przynosi efekty. ;) Po więcej zapraszam TUTAJ.
Bebeauty płyn micelarny --> jeśli sytuacja mnie do tego zmusi, to wrócę
Nie jestem fanką tego płynu - jest przeciętny i potrafi podrażnić oczy.  Faktycznie, jest tani i to jego główna zaleta, ale tak poza tym to trochę kiepsko. ;) Makijaż zmywa to fakt, ale nie podoba mi się to, że podrażnia oczy, a to dla mnie dość istotna kwestia. ;) 

Denko niby z dwóch miesięcy, a bardzo skromne. :D Jednak jak to zwykle u mnie bywa, letnie śmieci są najskromniejsze, bo nie mam kiedy tego zużywać. :D
Ja lecę trochę nadrobić Wasze blogi, a potem Top Model. :D

Do zobaczenia, 
Fabryczna :))


Etykiety

-40% -49% #100happydays 20 twarzy... AA akcja Alterra Alverde ankieta astor Avon Babydream back to school Balea bardzo dobry Bath&Body Works baza pod cienie baza pod makijaż baza pod tusz BeautyBlender Bell Benefit Biedronka Bielenda Biolaven Organic Bioliq Biotanic bitwa Blistex blogerka kosmetyczna błyszczyki Boti Bourjois Boże Narodzenie bubel bzdety CandA Carmex Catrice Cetaphil cienie do powiek cień w kremie Cleanic Color Tattoo coś innego Czas Żniw Cztery Pory roku Czytelniczy zakamarek książkowy debiut demakijaż denko Dermika deser dłonie DM Dove dwufazowiec dzieciństwo Dzień babci i dziadka Dzień Dziecka ekobieca ekstrakt z banana emulsja EOS Epikbox Essence Eveline Evree Facebook Farmona FC Bayern film filmiki Fusswohl Garnier gazetka gąbeczka do makijażu genialny Gliceryna Golden Rose Green Pharmacy Hakuro HandM Healthy Mix hebe hydrolizat keratyny Hypoallergenic I<3Makeup idealny na lato informacja Inglot inne inne blogi Isana jedzenie Joannna John Green Joko kakao Kamill kamuflaż kino Kobo kolorówka korektor kosmetyczka kotek kredka do ust krem do rąk krem do stóp krem do twarzy krem pod oczy krzywe paznokcie lepiej nie patrzeć książka książka czy film kultura KWC L'biotica l'oreal lakier do paznokci Lirene lista lotion Lovely małe co nieco małe informacje Manhattan Marion maseczka masełka maska maska własnej roboty masło maxfactor Maybelline mgiełki Mikołajki mini-recenzje minti shop. Zoeva Miss Selene Miss Sporty Mizon mleczko pszczele Montagne Jeunesse mój pierwszy raz mus do ciała muzyka My Secret nagrody najlepsi z najlepszych Nakręćmy się na wiosnę Natura Natura Siberica nic Niebanalne podsumowanie Nivea nowa kolekcja nowe książki nowy wygląd o mnie odkrycie roku odżywka odżywka do rzęs odżywka w sprayu olejek olejek do włosów ołtfit Organic Shop Organique Oriflame Original Source Orly Orsay OSZUSTKA P2 Pantene paznokcie Paznokciowy Team peeling Pepco Perfecta pędzle pianka do mycia ciała piaskowy pielęgnacja pielęgnacja twarzy pielęgnacja włosów Pierre Rene Pilomax płyn micelarny po raz drugi Podaruj Paczkę podkład podsumowanie pomadka porównanie postanowienie powitanie Poznaj Fabryczną! prawie debiut prezent promocja promocje przesyłki puder recenzja recenzja książki rimmel Rival de Loop Rossmann rozdanie rozświetlacz różne sally hansen Samantha Shannon saszetka Schauma Sekret Urody Sensique Serum siemię lniane słodycze Soraya stopy Super-Pharm Synergen szablon szampon szminka Święta Tag taka radość że hoho tanie a dobre The Body Shop The Sims 4 The Versatile Blogger Tkmaxx Tołpa ToniandGuy tonik tort tusz do rzęs Tutti Frutti twarz ubrania ulubieńcy roku ulubiona książka ulubione blogi ulubiony produkt Under20 urodziny Wet N Wild Wibo włosowe zdjęcia włosy wow zdążyłam na czas wszystko co lubię wycofywane produkty wygrana wyniki wysuszacz do paznokci/lakieru wyzwanie wzorek Yoskine YouTube Yves Rocher z życia wzięte zabawy zakupy zapowiedź zdobienie zestawienie Ziaja Zoeva żel do mycia twarzy żel pod prysznic życzenia
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka