Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 sierpnia 2017

Nowości w mojej kosmetyczce i nie tylko :)

Hej! :D 
Przyznam się, że nie mogłam się doczekać aż będę mogła usiąść i napisać ten post :D Lubię oglądać i czytać takie posty i sama je tworzyć, bo jakby same się piszą :D Dzisiejszy post obejmują rzeczy kupione od początku wakacji, część z nich stricte pod kątem wyjazdu,bo przez to, że przestałam tak regularnie tutaj pisać to nie mam już zbyt wielkich zapasów w szafce np. jedyna odżywka do włosów jaką posiadam to ta pod prysznicem (teraz już mam drugą).
Przepraszam za jakość zdjęć - dzień był bardzo słoneczny i niestety wyszyły takie ciemne :( Źle musiałam ustawić aparat.
To moje pierwsze zakupy, zacznę od kremu BB od Under20, który wyszło na to, że wszedł za darmo :D Kupiłam go w czasie akcji 2+2 na kosmetyki do opalania itd. Tacie brakowało jednego produktu i stwierdziłam, że skoro nie mam nic do stracenia to wezmę sobie tego oto gagatka. Użyłam go kilka razy i mam bardzo mieszane uczucia, być może pojawi się jeszcze tutaj na blogu. :)
Kolejnym produktem jest olejek do ciała oliwka&limonka Alterra, który kupiłam za około 11,50 zł, ponieważ był w CND (cena na do widzenia). Pachnie przepięknie, tak świeżo - został kupiony, aby używać go na włosy, ale na razie dwukrotnie został użyty w zupełnie inny sposób. :D Ktoś zgadnie? :D
Zielono będzie w tym poście :D Następne rzeczy zostały kupione w Naturze, gdzie było naprawdę sporo świetnych promocji, o ile macie ich kartę, choć i bez niej rabaty były atrakcyjne :) 
Odżywka NaturVital,w drogerii był tylko ten jeden rodzaj, kosztowała 11,99 zł. Bardzo chciałam spróbować czegoś z tej firmy, ponieważ czytałam wiele zachwytów, a i niczego aloesowego do włosów nigdy nie miałam :D 
Żel pod prysznic Le Petit Marseilias za 9,99 zł został kupiony już konkretnie z myślą o wyjeździe, aby każdy mógł się w nim kąpać. :)) 
Lirene, kremowy żel do mycia twarzy za 9,74 zł - również kupiony z myślą o wyjeździe. Czytałam wiele, wiele pozytywnych opinii odnośnie tego żelu i gdy zobaczyłam sporą promocję to stwierdziłam, że biorę! :D
Będąc jeszcze w tematyce twarzowej, jedyną rzeczą kupioną "na zapas" jest tonik hibiskusowy Sylveco. Kosztował mnie 14,39 zł, więc taniej niż w sklepach internetowych :D Cieszę się, że Natura wprowadziła tyle naturalnych kosmetyków do swojej oferty, a na dodatek są nawet promocje na nie (np. Sylveco -20%).
Kupiłam PĘDZEL. To był kompletnie niespodziewany zakup, ale jak zobaczyłam jego cenę (9,99 zł) to wiedziałam, że go wezmę. Na szybko przeczytałam opinie, same pozytywne to stwierdziłam - nie ma innej opcji! Więcej o nim poczytacie na moim IG KLIK.
Na koniec tych kosmetycznych zakupów dwie takie mniejsze rzeczy - spray do czyszczenia pędzli za 2,99 zł (wezmę na wyjazd i zobaczę do czego to się nadaje :D) oraz płatki kosmetyczne Cleanic, trójpak za 5,68 zł to raczej atrakcyjna oferta, prawda? :D
Co to za zakupy bez książek? :D
Robiłam zamówienie na nieprzeczytane.pl (polecam! Duży wybór książek w bardzo atrakcyjnych cenach, zakładki do zamówienia :D) z okazji urodzin dziadka i aby książki dla niego nie czuły się samotnie kupiłam jeszcze dwie dla siebie :D Dwór mgieł i furii Sarah J. Mass - o tym, że muszę przeczytać kontynuację ACOTAR pisałam w Niebanalnym Podsumowaniu. Już niedługo się za to zabieram! Bad Mommy Tarryn Fisher - znalazła się tutaj, ponieważ Margo mnie zachwyciła i to totalnie <3 Nie wyobrażałam sobie nie kupić jej nowej książki i to jeszcze po tak dobrych opiniach :D
Polska odwraca oczy to zbiór reportaży Justyny Kopińskiej kupiony za zawrotne 9,99 zł w Biedronce. Tytuł podpatrzyłam już kupę czasu temu u jakiejś booktuberki i gdy zobaczyłam go po tak atrakcyjnej cenie to sami wiecie... :D W ramach takiej małej opowiastki, to ten tytuł znalazłam w takim dużym koszu wyprzedażowym. Byłam wtedy razem z chłopakiem i jeszcze rok temu to on by mnie poganiał, a teraz on sam stał przy nim  i grzebał, grzebał, grzebał... :D

Jak bardzo lubicie takie posty? :D 
Buziaki,
Fabryczna
P.S. Nie ma mnie tuuu, jestem na wakacjach, wracam 28 sierpnia. Post opublikował się automatycznie :D Może gdzieś będę dostępna, ale zakładamy ten scenariusz, że mnie nie ma :D



niedziela, 22 maja 2016

-49% Rossmann, Natura, Super-Pharm, czyli zakupy z ostatnich tygodni.

Heej! :) 
Jeśli w mojej szafce brakuje miejsca oznacza to, że pora na post z zakupami kosmetycznymi! :D Ostatnio w drogeriach było całkiem sporo promocji, a żeby nie powtarzać takiego samego postu co tydzień mam dla Was zbiorczy wpis z kosmetykami, które kupiłam w czasie zniżek w Rossmannie, Naturze oraz Super-Pharm (co prawda to tylko jedna rzecz i na dodatek pielęgnacyjna, ale ci!). Jeśli jesteście ciekawe, co nowego pojawiła się u mnie i jakie są moje pierwsze wrażenia to zapraszam serdecznie. :)
Zacznijmy tym razem od Natury, gdzie pod koniec kwietnia każda marka była objęta kilkunastoprocentową zniżką. Szczególnie czaiłam się na szafę Kobo, ale koniec końców kupiłam tylko kultowy bronzer w kolorze 308 Sahara Sand, gdyż nie było m.in. matowych pomadek :( Bronzer nałożyłam 3 razy, ale chyba nie mam do tego odpowiedniego pędzla, więc jeśli macie jakiś godny polecenia pędzel to koniecznie napiszcie o tym w komentarzu. :)
Z szafy Pierre Rene zdecydowałam się na dwa produkty, gdyż były one objęte aż -50% obniżką! Zakupiłam dobrze mi znany już puder ryżowy (muszę koniecznie zrobić jego recenzję!) oraz wszędzie chwalony podkład Skin Balance w kolorze 020 Champagne. Kosztował około 12 złotych, więc żal nie spróbować. :)
Największym zaskoczeniem była dla mnie szafa Wet N Wild, której wcześniej w żadnej z grudziądzkich Natur nie widziałam i przestałam się łudzić, że kiedykolwiek ją zobaczę, aż tu nagle, proszę, jest! Przede wszystkim zależało mi na pomadkach i koniec końców kupiłam dla siebie trzy kolory -   . Pod wpływem impulsu postanowiłam kupić również podkład Coverall, ale niestety gapa ze mnie i wzięłam trochę za ciemny kolor... Może na lato się nada, a jak nie to wymieszam z jaśniejszym. :)
Na pielęgnację również była promocja, ale kupiłam tylko podwójnie złuszczający peeling Soraya Clinic Cream do cery suchej i normalnej, gdyż obawiałam się, że wersja dla cery mieszanej i tłustej może być dość ostra. :) Używałam go już kilka razy i jestem zadowolona z efektów, choć o nim jeszcze kiedyś napiszę. :)
Skoro już jesteśmy przy pielęgnacji to tylko szybciutko wspomnę o moim jedynym zakupie w Super-Pharm --> kremie regenerującym dla cery trądzikowej na noc firmy Bioliq. Akurat był w promocji,a  mój krem z Tołpy dobił dna. Jeśli mi się nie sprawdzi to z podkulonym ogonem wracam do poprzednika! :D 
Teraz możemy już przejść tylko do zakupów z Rossmanna, których mam wrażenie, że nie jest tak dużo. Szczególnie mało rzeczy kupiłam w czasie trwania trzeciej tury, co mnie mocno zdziwiło, ale to zobaczycie za chwilkę. :D
Puder Manhattan Clearface, korektor Maybelline Affinitone oraz krem CC Bell Hypoallergenic to produkty, które kupiłam po raz któryś, co świadczy o tym, jak bardzo je lubię i jak dobrze się u mnie sprawdzają. :) Baza Rimmel Lasting Finish to efekt poszukiwania dobrej bazy, która wyrówna strukturę skóry i sprawi, że podkład będzie lepiej wyglądał. Korektor Eveline Art Scenic wpadł w moje ręce ze względu na to, że na półce stało ich bardzo dużo, a u wielu z Was czytałam pozytywne opinie, więc chętnie sprawdzę, czy sprawdzi się też u mnie (ostatnio mam fizia na punkcie korektorów pod oczy i kilka kupiłam... :D). Rozświetlacz Wibo Diamond Illuminator wrzuciłam do koszyka, bo został ostatni na półce. :D
 W drugim tygodniu promocji miałam nie szaleć, bo w zasadzie chciałam tylko jakiś tusz do rzęs i może jakąś kredkę/żel koloryzujący do brwi. Jeśli chodzi o tusze to kupiłam AŻ trzy (ale nie mam żadnego w zapasie! Kończy mi się mój Yves Rocher i zaczynam Maybelline Lash Sensational): Eveline Volumix Fiberlast złoty i srebrny (zarówno jeden, jak i drugi miał  pozytywne opinie) oraz Wibo Queen Size, bo jedna z Wizażanek ciągle go polecała. :D Do brwi kupiłam tylko dwa bezbarwne żele: Maybelline Brow Drama oraz Wibo Eyebrow fixer. Chciałam coś kolorowego, ale nie mogłam znaleźć nic w swoim kolorze.:( Chyba szukać nie umiem. :D Pokusiłam się jeszcze o zakup dwóch eyelinerów, aby nauczyć się robić sobie kreski na jakieś okazje: Miss Sporty Pump Booster oraz Eveline Celebrites. Oba w kolorze czarnym, oba w pędzelku. :)
W poście zapomniałam wspomnieć o błyszczyku z Wibo :D
 Trzeci tydzień promocji nie obfitował w zbyt duże zakupy. Nie kupiłam nic do paznokci, ale w zamian poszalałam trochę z ilością pomadek ochronnych, bo kupiłam sobie kolejne trzy (często je gubię i potem nagle po dwóch tygodniach znajduję :D): sprawdzony już Blistex Med+, Blistex pomarańcza i mango oraz tropikalnego Carmexa (daję mu drugą szansę, wcześniej miałam Carmex w tubce i był beznadziejny). W koszyku znalazł się również balsam do ust Bielenda o nazwie Zmysłowa wiśnia. Jeśli chodzi o produkty bardziej barwiące usta to skusiłam się tylko na dwa (nie załapałam się już na Milion Dollar Lips w nr 1 :( ): Wibo Juicy Color oraz błyszczyk Maybelline Sensational w kolorze 130 Fuchsia Flash, w którym już zdążyłam się zakochać.

Tak prezentują się moje promocyjne zakupy. :) Dajcie znać, czy coś Was z tej gromadki szczególnie interesuje oraz o czym chciałybyście przeczytać. :) 
Udanego tygodnia,
Fabryczna :)

wtorek, 29 marca 2016

Kosmetyczne i książkowe nowości :)

Heeej! :)
Jak tam po Wielkanocy? Ja naprawdę dużo odpoczęłam przez te święta, kompletnie NIC NIE ROBIŁAM (no dobra, może niezupełnie takie nic - sprzątałam trochę :D) i codziennie wieczorem spotykałam się z koleżanką na Triduum Paschalnym. Jednym słowem było świetnie, a tegoroczną Wielkanoc zaliczam do jednej z lepszych w moim krótki życiu. :)
Od dawna zbieram się z potem, w którym przedstawiłabym Wam nowe kosmetyki oraz książki. W zasadzie ten wpis jest już mało aktualny, gdyż przyszła do mnie ostatnio pewna paczka, ale cóż - na zdjęcia się nie załapała, więc na pewno pojawi się w kolejnym wpisie tego typu. :)
Niewiele nowych kosmetyków wpadło w moje ręce w lutym oraz w marcu, ale za to jakie to były produkty! Jedynym nieurodzinowym produktem na tym zdjęciu jest odżywka Garnier Ultra Doux awokado i masło karite, która została kupiona na szybko, aby używać jej do mycia włosów na długość. W ten sposób użyłam ją ze dwa razy i było okej. Teraz stosuję ją jak na odżywkę przystało - po myciu włosów rozprowadzam ją lekko "wciskając" we włosy i po kilku minutach spłukuję. Tego typu produkty rzadko kiedy ujarzmiają mój puch w 100%, ale Garnier radzi sobie naprawdę nieźle. :)
Pozostałe kosmetyki i akcesoria kupiłam na mintishop w ramach prezentu urodzinowego od rodziców. :) Jednym z moich głównych celów był zakup maski Serical crema al latte do mycia włosów, której stacjonarnie nie mogę nigdzie dostać. Dalej do koszyka wrzuciłam gąbkę do makijażu Real Techniques (na zdjęciu świeżo po myciu), bo moja Ebelin powoli kończyła swój żywot. Zamówienie z drogerii internetowej nie mogło obyć się bez pędzla Zoeva. Tym razem zdecydowałam się na puchacza o numerze 221, ponieważ ciężko pracuje się tylko z jednym pędzlem do blendowania (wystarczy, że go umoczę w jakimś ciemniejszym cieniu i koniec). Wybaczcie, że na zdjęciu jest brudny, ale jeszcze nie zdążyłam go wtedy umyć. Pędzel bardzo przyjemnie się używa i wędruje na listę ulubieńców wśród akcesoriów do makijażu. :)
Na deser zostawiłam coś, co od dawna za mną chodziło. Wiele dziewczyn na blogach czy w filmikach na YT chwaliło palety cieni Zoeva przede wszystkim za pigmentację, trwałość i łatwość blendowania. W lutym podczas przeglądania kosmetyczki doszłam do wniosku, że nie mam żadnej palety z brązowymi cieniami, więc gdy robiłam zamówienie na Minti Shop, zdecydowałam się na paletę o nazwie Naturally Yours. Zdążyłam ja kupić jeszcze przed podwyżką cen, ale już teraz mogę powiedzieć, że warta jest tych pieniędzy. :) Nie korzystałam jeszcze tylko z najciemniejszych cieni, ale to pewnie tylko kwestia czasu, bo chcę poświęcić jej osobny post.
Czas na książki, czyli coś na punkcie czego mam ogromnego fioła. :D W lutym i marcu przybyło do mnie naprawdę dużo pozycji ze względu na urodziny, bierzmowanie, promocje... A zresztą, zobaczycie sami :D
"Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender" kupiona ze względu na:
a) okładkę, która jest CUDOWNA,
b) anioły, anioły, anioły! I mnóstwo pozytywnych recenzji.
W zasadzie z takiego samego powodu zamówiłam pierwszy tom serii Niezwyciężona o nazwie "Pojedynek". :P Natomiast "Vango. Uciekaj albo giń" kupiłam na stronie wydawnictwa Znak, ponieważ kosztowała tylko dziesięć złotych. TYLKO DYSZKĘ za książkę w TWARDEJ oprawie, niezniszczoną, a do tego koszty wysyłki to również były grosze. :)
Również ze strony Znaku zamówiłam "Schody do nieba", a jeszcze wcześniej w Empiku zaopatrzyłam się w "Plaster miodu" oraz z polecenia koleżanki "Ślady małych stóp na piasku". Za żadną z tych pozycji jeszcze się nie zabrałam, ale to zapewne tylko kwestia czasu. :)
A oto ostatnie książki jakie do mnie dotarły w przeciągu ostatnich dwóch miesięcy. :) "Blackout" to powieść, którą swego czasu bardzo chciałam aż w końcu o niej zapomniałam. Jej sporym minusem jest okładka, która niemiłosiernie się brudzi, okropne! :D
"Sekretne życie pszczół" już od dawna za mną chodziło aż tu w moje urodziny niespodziewanie kolega mi ją podarował! Kompletnie się tego nie spodziewałam, ale nie ukrywam, że bardzo się ucieszyłam. :D

Tak się prezentują moje lutowo-marcowe nowości. Co u Was nowego pojawiło się w kosmetyczce, na półce z książkami czy w szafie? :) 
Do napisania,
Fabryczna :) 

poniedziałek, 1 lutego 2016

Nowości w mojej kosmetyczce i nie tylko. :)

Cześć, cześć! :) 
Witam Was w pierwszym dniu lutego! Dzisiaj postanowiłam dodać wpis z moimi styczniowymi zakupami. :) Mam nadzieję, że tego typu comiesięczne posty staną się niejako tradycją na moim blogu, choć pewnie nie zawsze będzie, co pokazywać. :D
Przedostatni weekend stycznia (i zarazem moich ferii) spędziłam w Warszawie, gdzie mieszkałam dosłownie OBOK Złotych Tarasów (klik - zdjęcie dla zainteresowanych). W związku z tym nie mogłam sobie odpuścić zakupów w Bath&Body Works, gdzie akurat obowiązywała promocja 3+2 na rzeczy przecenione. Skusiłam się na 2 mgiełki zapachowe (kiedy ja to zużyję? :D) - Moonlight Path oraz Forever Midnight oraz 3 żele pod prysznic - Sonoma Weekend Escape, Wild Honeysuckle oraz Fresh Brazil Citrus (to z myślą o tacie :D). Razem zapłaciłam jakieś 100 zł, więc myślę, ze jak na 5 produktów z B&BW to nie jest jakoś bardzo dużo. :)
W Warszawie zaopatrzyłam się również w drewniany grzebień z The Body Shop, który miałam kupić już w zeszłym roku, tyle że zapomniałam. :D Kosztował 20 zł. :)
Peelingująca pomadkę Sylveco kupiłam przy okazji zakupów na Cocolicie (prezent dla babci), bo akurat była na nią promocja i jej cena wynosiła zaledwie 5,60 zł. :D Nie mogłam się nie skusić. :D
Pozostałe zakupy pochodzą już z Rossmanna. :) Pod koniec grudnia poszukiwałam szybkiej alternatywy dla plastrów do depilacji. Postawiłam na krem do depilacji Bielenda Vanity Golden Oils. Czy jestem zadowolona to powiedzieć Wam nie mogę, bo muszę jeszcze trochę poćwiczyć, ale wiem jedno - nie uczulił mnie! Podczas tej samej wizyty postanowiłam wrzucić do koszyka zachwalane kapsułki Rival de Loop w wersji anti-age. Jak widzicie do tej pory użyłam trzech i mam pewne obawy przed użyciem kolejnych 4, bo coś ewidentnie spowodowało wysyp nieprzyjaciół szczególnie na czole, ale też na policzkach obok skrzydełek nosa. Obstawiam, że to ten produkt, bo pielęgnacji nie zmieniałam, ale może jeszcze dam im szansę. :) Ostatnim produktem ze zdjęcia jest szampon do włosów suchych i zniszczonych od Alterry w wersji grant&aloes. Tak naprawdę kupiłam jeszcze jeden z papają i bambusem, ale ten akurat stoi pod prysznicem. Poszukiwałam jakiegoś szamponu, którego mogłabym używać na zmianę z moim rosyjskim kolosem (ma 400 ml i się skończyć nie chce! :D). Nie mam najlepszych wspomnień z tymi produktami, ale kiedyś moje włosy były  w zupełnie innej kondycji, więc zaryzykowałam - mam nadzieję, że dobrze zrobiłam. :)
Jeśli chodzi o zakupy niekosmetyczne to w tym miesiącu na moją półkę z książkami trafiły dwie nowe pozycje. "Uwikłanie" Zygmunta Miłoszewskiego to prezent od koleżanki taty (zamówiła książkę, którą już miała :D),a "An Ember in the Ashes - Imperium Ognia" Saby Tahir kupiłam przy okazji promocji w Empiku 2+1 (dwie pozostałe pozycje to prezenty na Dzień Babci i Dziadka). Jestem szczególnie ciekawa tej drugiej pozycji, bo opinie są zadziwiająco dobre!
Na zdjęciu możecie dostrzec również parę zakładek magnetycznych - niebieską oraz czerwoną. :) Polowałam na te związane z Władcą Pierścieni, ale niestety akurat zostały wykupione! Kupić je możecie na stronie Epikboxa w cenie 6 zł/para. Z tego co widzę na stronie są aktualnie spore braki, ale mam nadzieję, że zostaną jak najszybciej uzupełnione to może skuszę się na tolkienowskie zakładki. :) Kuszą mnie również torby na książki. :D

Tak wyglądają moje styczniowe zakupy. :) W lutym zapewne głównie kupię ubrania oraz buty (bierzmowanie, bierzmowanie!), ale może parę kosmetyków również się trafi. :)
Jak wyglądają Wasze styczniowe zakupy? :)
Pozdrawiam, 
Fabryczna :)
P.S Miałam jeszcze przeczytać 2 rozdziały "Syzyfowych prac", ale zmęczyłam się dzisiejszym dniem, pierwszym po feriach. Muszę się wbić w rytm szkolny. :D

czwartek, 31 grudnia 2015

Co znalazłam pod choinką w 2015 roku? + zakupy kosmetyczne z promocji w Rossmannie.

Hej hej! :)
Będąc ostatnio w domu udało mi się zrobić zdjęcia prezentom, które ostatnio otrzymałam. :) Kilka z Was pod ostatnim postem wyraziło chęć zobaczenia także zakupów z promocji w Rossmanie, więc grupowe zdjęcia znajdą się na samym końcu. :D
Pod choinką w tym roku nie mogło zabraknąć książek! "W sieci umysłów" dostałam od przyjaciółki, natomiast pozostałe pozycje to upominki od najbliższych. Na tłumaczenie "Stacji jedenaście" czekałam już od dobrych kilku miesięcy, więc kiedy tylko pojawiła się na polskim rynku musiałam ją mieć. :) Akcja "Światła, którego nie widać" rozgrywa się w czasie II wojny światowej, czyli w jednym z moich ulubionych okresów historii (choć za samym przedmiotem w szkole średnio przepadam). "Życie wypuszczone z rąk" to biografia/autobiografia jednego ze znanych bramkarzy Bundesligi i reprezentacji Niemiec Roberta Enke, który w 2009 roku popełnił samobójstwo. A "Bazar złych snów" został umieszczony w liście do św. Mikołaja, bo... bo to King i chciałabym sięgnąć po inne jego książki. :)
Pod choinką znalazłam również najnowszą płytę Florene&The Machine pt. "How Big, How Blue, How Beautiful". Przesłuchałam ją już kilkakrotnie i spodobała mi się na tyle, że planuję zakup innych płyt tego zespołu. :)
Od stycznia gram w najnowszą generację simsów i mimo że już jakiś czas temu na rynek weszły różne rozszerzenia gry to nie miałam żadnego. Na święta dostałam dodatek do gry "Witaj w pracy". Mam nadzieję, że będzie się dobrze grało! :D Do gry dostałam też długopis z Parkera. ;)
Najbardziej zaskoczyli mnie moi rodzice. Teoretycznie wiedziałam, co dostanę, ale rodzice postanowili dołożyć coś jeszcze do prezentu. Tym "czymś" był nowy telefon --> Sony Xperia M4 aqua. Na razie jestem z niego baaardzo, baaardzo, baaardzo zadowolona! :D Podoba mi się duży ekran - o wiele lepiej czyta się blogi czy przegląda internet. Ciekawe, jak ze zdjęciami będzie. :)
Na wigilii klasowej dostałam zestaw Tutti Frutti o moim ulubionym zapachu maliny i jeżyny. W pudełku znajduje się masło do ciała, peeling i olejek do kąpieli. Nie mogę się doczekać aż ich użyję! :D Od przyjaciółki otrzymałam ciepłe skarpetki (pssst... lubię spać w skarpetkach :D) i pierniczki. :)
Na zdjęciu znajdują się również 3 pędzle: Hakuro H13 do rozświetlacza ewentualnie różu, Hakuro H63 do korektora pod oczy oraz Zoeva 231. :)
 Dostałam również ubrania - bordowy, cienki sweterek z czarnymi łatami na łokciach oraz drugi, grubszy i granatowy z rękawami 3/4. Ma on jednak jeden mankament - dość małą "dziurę" na głowę, ale da się przeżyć. :)
Od rodziców otrzymałam dwie rzeczy z fanshopu Bayernu Monachium - szarą koszulkę z czerwonymi rękawami 3/4 z nadrukowaną nazwą klubu oraz szalik kibica w barwach drużyny piłkarskiej. Mam nadzieję, że będę mogła go wykorzystać na jakimś meczu. :D
Pod choinką znalazłam też czarny plecak na brązowych a'la skórzanych szelkach, ale mój fotograf zrobił mi nieostre zdjęcia. :D
A to moje zakupy, które chcieliście zobaczyć. W pierwszym kwadracie po lewej znajdują się zakupy z DMu, które zrobił mój tata będąc jakieś 3 miesiące temu w Berlinie :) Na pozostałych zdjęciach są tylko i wyłącznie zakupy z promocji w Rossmannie. Jakoś szczególnie nie poszalałam. Jeśli miałybyście jakieś pytania lub czegoś nie widać to piszcie śmiało - odpowiem na wszystkie pytania. :)

Podsumowując - jestem baaaardzo zadowolona z prezentów świątecznych i bardzo dziękuję za wszystkie. :)
A jak Wasz Mikołaj się spisał? Przyniósł to, o czy marzyłyście? :)
Pozdrawiam, 
Fabryczna :)
P.S Przy okazji chciałabym Wam złożyć życzenia z okazji nadchodzącego nowego, 2016 roku. Wszystkiego, co najlepsze, zdrowia, szczęścia i abyście mogły spełniać swoje marzenia! :)

niedziela, 5 lipca 2015

Nowości w mojej kosmetyczce + wersja mówiona lub jak wolicie, mój nowy filmik! :))

Heeej :)
Dzisiaj wyjątkowo skromne zakupy zaprezentuję Wam na blogu. Jakieś 2-3 tygodnie temu w Naturze pojawiła się kolejna promocja -40% na kolorówkę. Nie byłabym sobą, gdybym nie skusiła się na kilka rzeczy. :D  
 Przede wszystkim poszłam po cienie Kobo, ale wpierw chwyciłam za paletkę na 4 wkłady z lusterkiem (regularna cena 9,99), bo była bardzo tania, a wyglądała na porządną. Z cieni wybrałam dwa - 117 Cafe Latte fajnie wyglądający w załamaniu oraz Golden Rose, który jest po prostu piękny! Nie miałam jeszcze okazji go używać, ale na ręku robi wrażenie. :)) Później dokupiłam, coś czego nie ma na zdjęciu, czyli kolor Pale Peach, który ładnie wygląda latem na powiece. :))
 Skusiłam się też na moją pierwsza w życiu POWAŻNĄ kredkę, czyli longlasting eye pencil od Essence w kolorze Hot Chocolate. Kolor, gdy próbowałam nią rysować kreskę, pasuje idealnie, ale moje umiejętności pozostawiają sporo do życzenia. :D Z tej samej firmy kupiłam również konturówkę do ust o numerze 11 Wish me a rose, która przy pierwszym użyciu lekko nadłamałam (jestem zbyt silna haha :D). Ostatnią rzeczą, jaka znajduje się na tym zdjęciu jest lakier My Secret Nail art w kolorze Blue mist, który to nakładamy na inny lakier bazowy. Jest piękny i niebieski. <3 

Hmm.... Jeśli myślicie, że to koniec to niestety nie. :D Jeśli chcecie zobaczyć co jeszcze kupiłam w Naturze i nie tylko (są również ubrania! I książki! :D) to serdecznie zapraszam do obejrzenia nowego filmiku. :) 

Jak przy poprzednim filmiku proszę Was o porady/rady/opinie na temat tego, co nakręciłam. Mam nadzieję, że teraz jest lepiej (mówię głośniej, jej!). Niestety, nie udało mi się go skrócić (choć początkowo miał 21 minut! :D), ale mam nadzieję, że dacie radę. Dziękuję za wszystkie poprzednie opinie! :* 

Pozdrawiam, 
Fabryczna :))
P.S Aktualnie staram się nabrać koloru na Teneryfie, więc na wszelkie pytania itd. odpowiem po moim powrocie planowanym na noc 18 z 19 lipca.  Do zobaczenia! :D

piątek, 22 maja 2015

Zakaz zbliżania się do drogerii na...KILKA MIESIĘCY.

Czeeeść :)
Może sprostuję od razu tytuł - nie tyle do drogerii, co do półek z kolorówką (w Rossmannie już byłam po krem do twarzy :D Nawet po dwa.), bo zdecydowanie poszalałam. Zresztą, co tu więcej mówić, zaraz zobaczycie, ile kupiłam NADPROGRAMOWYCH produktów.
Zacznijmy od rzeczy, które znajdowały się na przedpromocyjnej Wishliście. Z 11 punktów zrealizowałam tylko albo aż 7. Miałam wielkie plany odnośnie promocji w Naturze, ale:
a) ceny niektórych produktów (m.in. pomadek i błyszczyków Essence) zostały zawyżone
b) nie miałam ochoty na buszowanie wśród pólek.
Zakupiłam więc zaledwie dwa produkty - puder ryżowy Pierre Rene (cena regularna 19,99) oraz zestaw do brwi Catrice (18,99). Puder sprawdza się na razie dobrze, nawet bardzo, szczególnie gdy nie chcę nakładać niczego, co nada jakikolwiek kolor. :)
W Rossmannie za to kupiłam w zasadzie wszystko, co planowałam. Podkład Rimmel Lasting Finish 25H Nude (26,99) już użyłam kilka razy i generalnie jestem zadowolona, aczkolwiek bez bazy nie trzymał się on jakoś rewelacyjnie i nie zgodziłabym się tak do końca z tym średnim kryciem, ale powiedzmy, że czepiać się nie będę na razie. :D
Dalej na zdjęciu jest róż z Boujrois 41 Healthy Mix (49,99), korektor L'oreal True Match w chyba za jasnym odcieniu (34,99), puder Manhattan Clear Face oraz kredka do ust Bourjois w kolorze Fuchsia Libre (29,99), który na moich ustach nie jest tak ciemny i wygląda bardzo ładnie, nie wulgarnie. Sama jestem zdziwiona, że kupiłam taki kolor i wahałam się nad chyba czerwienią, ale to już za mocne było. Może innym razem i za te 10 lat. :D
A nadprogramowych rzeczy jest...dwa razy więcej. Super. 3 tygodniowa promocja to zło. Szczególnie, gdy masz ZA DUŻO czasu. :D
Miałam nie kupować podkładu L'oreal True Match, prawda? Obietnicy dotrzymałam, ale w zamian wzięłam Max Factor Facefinity (59,99 zł) w kolorze 45 Warm Almond. Numer jaśniejszy był albo zbyt różowy albo zbyt jasny, a numer ciemniejszy to nie mój typ, więc padło na ten. Kolejne kosmetyki zostały zakupione tylko i wyłącznie pod wpływem dziewczyn z pewnego forum. Tsak, to wszystko przez nie. Z droższych rzeczy do mojej kosmetyczki trafił jeszcze róż do policzków L'oreal Le blush w kolorze 105 (58,79 zł), który w sklepie wydawał się być bardzo podobny kolorystycznie do ulubionego Bell 2Pocket, tyle że bardziej miękki, ale po wyjściu na zewnątrz okazał się być bardzo, bardzo jasny. Nie wygląda źle, ale jednak wolałabym coś o ton ciemniejszego. ;) Z Wibo zgarnęłam tylko puder sypki, bo za piątaka żal nie wziąć.
Dwa razy okupowałam szafę Bell Hypoallergenic. Przede wszystkim chciałam CC krem, o którym zrobiło się głośno oraz dwie bazy pod makijaż na spółkę z mamą (zresztą jak część z tych produktów). Początkowo znalazłyśmy tylko zieloną mającą za zadanie zniwelować zaczerwienienia, a po wygładzająco-matującej ani widu ani słychu. Na szczęście w Alfie udało mi się dorwać przedostatnią sztukę. ^^
Na części ocznej nie poszalałam, a w zasadzie nie miałam nawet na nią iść, ale nie znalazłam żelu do brwi Catrice, więc musiałam zadowolić się produktem Miss Sporty (11,49 zł).
Patrzę na te zdjęcie i stwierdzam, że znowu kupiłam lakiery w podobnej kolorystyce. :D Od lewej to dwa piaskowce - Wibo Granite Sand (7,59 zł) oraz Lovely Summer Sand (8,59 zł). Tak, niebieskie. Tak, to kolejne niebieskie lakiery, ale czy to nie najpiękniejszy kolor na całej kuli ziemskiej?! (No okej, jeszcze fioletowy :D). Dalej 3 lakiery z serii Eveline MiniMax (5,99 zł), którą to bardzo polubiłam za świetne pędzelki i niezły czas schnięcia.
Jak widać przy produktach do ust też nie poszalałam. :D Skusiłam się na popularnego Rimmela Colour Rush (23,99 zł) w kolorze Give Me a Cuddle (100) i mogę powiedzieć/napisać, że on naprawdę wpija się w usta! Coś a'la tint, ale w kredce. Kupiłam również błyszczyk Eveline z ulubionej serii Lovers (13,59 zł) i niestety...Wydaje mi się za jasny. :( Wyglądam w nim jakbym była chora albo miała usta wysuszone na wiór i popękane. Szkoda. :(
I na sam koniec małe zakupy, które zrobiłam na szkolnej wycieczce w Poznaniu. :D Byliśmy wieczorem w Starym Browarze i na mapce znalazłam sklep Yves Rocher. Musiałam tam wejść! :D Przy okazji założyłam kartę YR i mam nadzieję, że mnie nie wciągnie (przynajmniej nie mam w mieście ich sklepu stacjonarnego). Kupiłam maskę odbudowującą polecaną przez Ewę z Włosów na emigracji oraz pomadkę kokosową do ust również wypatrzoną u mojej imienniczki. :D Gratis dostałam tusz do rzęs Sexy Pulp Up w kolorze czarnym. Na razie nie będę jej otwierać, jeść ani pić nie woła, może leżeć. :D

Jestem taka zacofana, bo od w zasadzie dobrych kilkunastu dni nie zaglądałam na Bloggera. Coś mnie ominęło? :D
Pozdrawiam, 
Fabryczna :)

niedziela, 23 listopada 2014

Nowości w mojej kosmetyczce #20

Dobry wszystkim :D
Nie mogę w to uwierzyć, że  za 8 dni już grudzień. :D Trzeba będzie spiąć się i zacząć intensywniej powtarzać do rejonu z niemieckiego - zadania nie są wcale bardzo trudne, więc jakaś tam szansa na przejście dalej jest, ale trzeba chcieć coś robić. :D W międzyczasie przeglądam oferty sklepów, które biorą udział w DDD. Na oku mam parę rzeczy, nie wiem tylko jak będzie z funduszami, ale to się zobaczy jeszcze. ;) Planujecie coś kupić?
Swego czasu co niedzielę pokazywałam na blogu swoje zakupy. Teraz jest ich zdecydowanie mniej. Te nowości, które pokażę Wam dzisiaj nie są z ostatniego tygodnia (one będą może w przyszłym tygodniu m.in. z 1+1 w Rossmannie), a z.... ostatniego miesiąca? Coś koło tego. :D
Zdjęcia były robione też dawno temu, przy lampie... Na szczęście dzisiaj świeci PIĘKNE słońce, więc pewnie zrobię kilka na zapas. ;)
 
To, co widzicie na zdjęciu, jest nagrodą za udzielania się na Kosmetycznej Wyspie. Pierwotnie miałam otrzymać dwa produkty z Burt's Bees, ale Patrycja dorzuciła jeszcze co nieco od siebie. Wosk z Yankee Candle o zapachu Midnight Jasmine, próbki oraz piękną kartkę. Jeśli uważacie, że koperta jest przepiękna to jestem ciekawa jakbyście opisały kartkę. :D 
U Angietrucco wygrałam zestaw Pilomax do włosów - niczego nie zdążyłam jeszcze otworzyć nawet, bo muszę wykończyć to, co mam (wczoraj skończyłam odżywkę - mistrzu :D).
Tararara :D Tak bardzo, bardzo, bardzo ją chciałam i w końcu mam. :D Sleek Arabian Nights - na razie ją tylko podziwiam zamiast używać. :D Przyszła ona do mnie za sprawą Justyny. :) 
Sleekowo na razie jestem spełniona (no dobra, ewentualnie Storm jeszcze mnie kusi ;) ), teraz chyba zacznę uzupełniać moją paletę z Inglota. 
Krem matująco-nawilżający z Tołpy to już mój zakup. Któregoś razu byłam w Bydgoszczy, gdzie głównym celem był Superpharm (promocja ---> mama potrzebowała kremu). Niestety mieści się on w najbardziej znienawidzonej galerii -  Focus. Wiecznie PEŁNO ludzi w czasie weekendów, problemy z zaparkowaniem (o ile w ogóle są miejsca, a najczęściej ich nie ma)... Chyba się odzwyczaiłam od takich centrów handlowych (przerzuciliśmy się na grudziądzką Alfę, Fashion House w Szadółkach, Drukarnię w Bydgoszczy, Tkmaxx czy Plazę w Toruniu ewentualnie). Jedynym plusem tego dnia (prócz wizyty w Tkmaxxie :D) było pójście na obiad do "Ogniem i mieczem". Na szczęście trafiliśmy na dobry moment, bo gdybyśmy przyszli 30 minut później nie byłoby stolika, ponieważ w lokalu były urodziny bodajże. ;)


W sumie... Mogłam połączyć te nowości z nowościami z tego tygodnia. No cóż, sądziłam, że wyjdzie więcej tekstu. :D 
Pozdrawiam, 
Fabryczna :)

niedziela, 7 września 2014

Nowości w mojej kosmetyczce #19

Cześć! :D
Ale się cieszę, że udało mi się dzisiaj ubrać szorty (kupiłam nowe pod koniec sierpnia myśląc, że ubiorę je dopiero w przyszłym roku, a tu niespodzianka :D) - pogoda jest niesamowita! :))
Pogoda pogodą, ale dzisiaj o zakupach. :D
Zacznę od zakupu najstarszego, który poczyniłam na promie podczas powrotu do Polski ;) Zaopatrzyłam się w 3 masła do ciała z The Body Shop, które były w promocji 3 za 2. Za jeden zapłaciłam około 40 zł, więc cena dość przyzwoita jak za te produkty. Wybór wersji zapachowych był bardzo ograniczony (8 lub 9 pozycji :) ). Razem z mamą zdecydowałyśmy się na zapachy: moringa, brzoskwinia, masło shea.
Z góry zawiadamiam, że rozświetlacz Catrice przypadkowo znalazł się na obydwóch zdjęciach - opiszę go pod następnym.
Pędzle Hakuro kupiłam z -25% zniżką na ekobiecej. Jak już pisałam wcześniej na Facebook'u jestem pod wrażeniem szybkości realizacji zamówienia. :D Zamówienie zostało złożone w piątek rano, a już w sobotę mogłam je odebrać w paczkomacie. :D
Wzięłam pędzel do pudru H55 (lekko brudny, przepraszam), który jest mega miękki i przyjemny oraz H79, który jest niby odpowiednikiem słynnej 217 z MACa. Zobaczymy, co potrafi. :D
H55 po zniżce kosztował 30 zł, a H79 około 12 ;)
Kolejne zakupy poczyniłam podczas -40% na kosmetyki kolorowe wyszczególnionych marek w Naturze. ;) Jedynie z tej promocji nie jest rozświetlacz Catrice z LE Celtica, który kupiłam wcześniej na wyprzedaży za jakieś 16 zł ^^ Szkoda, że nie widzieliście mojej miny jak go zobaczyłam w szafie. :D Jeden, jedyny leżał sobie - tak zachwalany i ciężko dostępny w niektórych miastach. :D Pachnie pięknie. :D
A wracając do promocji  - kupiłam puder Stay Matte z Rimmela oraz dwa lakiery Glam Wear z Bell w kolorach 602 (różowy) oraz 706 (niebieski). Użyłam ich już raz i o ile trwałość jest fajna tak aplikacja czy czas schnięcia pozostawiają trochę do życzenia... No nie wiem, zobaczymy. ;)
To już pojedynczy zakup z Biedronki - algi morskie za zawrotne 4 zł na wyprzedaży. :D Już w opakowaniu czuję, że śmierdzi, ale może nie będzie tak źle. :D
Nie zwracajcie uwagi na brudną serwetę, musiałam na szybko zrobić zdjęcie póki było słońce :D
I ostatni produkt, który kupiłam wczoraj podczas wizyty w niezawodnym Tkmaxxie - lakier firmy Models Own <3 Widziałam, że kilka z Was zaopatrzyło się w niego ostatnio i mi też udało się go kupić. :) Do wyboru było jeszcze 5-6 kolorów. Wahałam się nad fioletem a Golden Peach, ale wzięłam ten drugi. Zobaczymy jak będzie wyglądał na paznokciach ^^ Kosztował 14 zł. ;)

Tak sobie dzisiaj uświadomiłam jak wiele rzeczy chciałabym na gwiazdkę... Zdecydowanie ZA dużo. :D Na szczęście niecałe 3 miesiące (1 marca :D) później mam urodziny, więc co nie co można przerzucić na tę drugą okazję. :D 
Też tak samo jak ja nie możecie się doczekać świąt, które notabene są już za 3 miesiące? (no trochę więcej :D). 

Pozdrawiam,
Fabryczna :)) 

niedziela, 3 sierpnia 2014

Nowości w mojej ksometyczce #18

Heej :)
Od razu na samym początku uprzedzam, że nie są to wszystkie nowości, jakie zagościły w mojej kosmetyczce, ale innych nie zdążyłam sfotografować - głupie baterie! :D
Zaczynamy może od wygranej w rozdaniu u Szuszu :)) Co dostałam? Rimmel Apocalips w kolorze 303 Apocaliptic - jedną Apocalips już mam, lubię, ale nie nakładam dużej ilości, raczej mniejszą, co by efekt nie był za mocny. ;) Dalej lakier do paznokci Rimmel by Rita Ora 323 Don't be shy - ładny kolor, dobrze się nakłada, NIE ODBARWIA, ale trwałość kiepska. ;) W paczce znalazł się również tusz do rzęs Maybelline The Collosal Volume Express Smoky Eyes oraz kamuflaż z Catrice, który bardzo lubię - recenzja KLIK. I gwóźdź programu - paletka Technic Electric Beauty! :D Opakowanie co prawda jest dziadowskie, ale zawartość całkiem, całkiem. Mam nadzieję, że nie będą się osypywać!
Czas na zakupy poczynione w DMie przez moją ciocię, z których jaram się jak facet nowym samochodem/nową grą (niepotrzebne skreślić). :D
Dwa żele pod prysznic - Mango Mambo (na zapas, uwielbiam go!) oraz Melon Tango (dla mnie zbyt arbuzowy :D). Cena za jedną sztukę to 0,55 Euro. ;)
Seria z olejkiem arganowym - szampon i odżywka. Odżywkę mam, na razie ani razu jej nie używałam, ALE skoro ma takie dobre opinie to wzięłam jedną na zapas. Jeśli się nie sprawdzi to któraś z Was chętnie przygarnie, prawda? :D
Cena za sztukę: 1,45 Euro
Coś, w czym pokładam ogromne nadzieje - szampon i odżywka do włosów kręconych. Liczę na to, że zrobią mi baranka na głowie. :D Recenzja szamponu już była KLIK.
Cena za sztukę: 1,45 Euro
I totalny misz-masz: odżywka Balea Mango i Aloes (bardzo fajna, pięknie pachnie! Cena: 0,65 Euro), Alverde emulsja do mycia twarzy z rumiankiem (cena: 2,25 euro) oraz krem do stóp Balea z 10% mocznikiem (cena: 1,95 Euro). ;)

Takie to skromne zakupy zrobiłam - ot, nic specjalnego. :D Jesteście czegoś nad wyraz ciekawe? :D

Pozdrawiam, Fabryczna :))
P.S Post opublikowany został automatycznie. Aktualnie jestem hen, hen daleko, za górami, za lasami.. Nie no żartuję. :D Jestem na wakacjach w Finlandii, wracam 11 sierpnia. Na komentarze i pytania postaram się odpowiedzieć po powrocie. :) Czekajcie cierpliwie i mam nadzieję, że będzie Wam mnie brakowało. :D

niedziela, 15 czerwca 2014

Leniwy dzień, czyli nowości i...

Heej :)
Dzisiaj bardziej leniwy post, bo z reguły niedziela to leniwy dzień. Cały weekend spędziłam dość aktywnie (piątek - wycieczka rowerowa, w czasie której głównie chodziłyśmy po drogeriach xD; sobota - 5 godzin spędzonych w sklepach w poszukiwaniu koszuli dla brata na zakończenie roku). Oczywiście nie obyło się bez zakupów kosmetycznych. We wpisie postanowiłam też odpowiedzieć na tag TMI ---> Too Much Information. :) 
Poszłam do Natury. Tak. Skorzystałam z promocji. :D Najpierw z koleżanką na spółkę. Wzięłam błyszczyk Essence XXXL Longlasting w kolorze 02 Coral Delight. Chyba jednak wolę ich pomadki. :D
Następnego dnia skorzystałam z promocji na spółę z mamą. Długo zastanawiałam się nad kolorem pomadki Maybelline z serii Color Whisper. Wahałam się głównie międzu O lala Lilac a Coral Ambition. Wygrała ta druga. :D Mama natomiast wzięła sobie masełko w kredce z Astora w kolorze 008 Hug Me. 
W Rossmannie zaopatrzyłam się jeszcze w lakier Rimmela 60 second z kolekcji Rity Ory w kolorze "Do not disture". 

A teraz przechodzimy do Tagu TMI ---> Too Much Information. 
Zaprosiła mnie do niego Joko. Arcy Joko. :D Dzięęęęki. :D 

1. Co masz na sobie?
Krótkie, czerwone spodenki i czarną bluzkę z nadrukiem. Została ona kupiona dla brata, ale że się w nią nie zmieścił to ja ją przejęłam. :D 
2. Czy kiedykolwiek byłaś zakochana?
Ale że tak poważne, poważnie? Nie. :D 
3.Czy kiedykolwiek miałaś straszne zerwanie?
Niee, chyba, że liczy się zjedzenie swojego ukochanego batonika. :D
4.Ile masz wzrostu?
Coś koło 1,7 m. :) 
5. Ile ważysz?
Nie ważne. :D
6.  Jakieś tatuaże?
Nie. Kiedyś, w dzieciństwie zmywalne. :D 
7. Jakiś piercing? 
Jeden kolczyk w lewym uchu, jeden w prawym.
8. Jakaś ulubiona para serialowa filmowa?
Nie mam. ;)
9. Ulubiony program/serial?
Z polskich seriali to "Ranczo" i "Na dobre i na złe". :) 
10. Ulubione zespoły?
Lubię Florence + The Machine. Pisałam o nich ostatnio TUTAJ.

Co dziesięć pytań będę Wam coś umieszczała, tak na rozluźnienie. Czas na piosenkę! :D

11. Coś czego Ci brakuje?
Czasu? Nieee :D Jeszcze więcej optymizmu! :D 
12. Ulubiona piosenka?
Jedna? Pogięło kogoś. :D
13. Ile masz lat?
Sialala, I'm teen. :D
14.Znak zodiaku?
Ryba. No wiecie, takie zwierzę, co ma płetwy i żyje w wodzie. :D
15. Czego szukasz u partnera?
Wiecie, że nigdy się nad tym nie zastanawiałam? :D 
16. Ulubiony cytat?
Tsaa, jednak zapisywanie fajnych cytatów wcale nie byłoby takie głupie. :D 
17. Ulubiony aktor?
Nie mam. Chyba. :D
18. Ulubiony kolor?
Fioletowy, beżowy, fuksja. 
19. Głośna muzyka czy cicha?
Jeśli słucham muzyki przez słuchawki to cicha. Jeśli radio to głośna. :D
20. Gdzie idziesz gdy jesteś smutna.
Do swojego pokoju na baaardzo wygodny materac. :D Do tego pluszak w łapę i do humoru mogę dodać +50 :D

Parararara, papaaa - pora na drugą piosenkę! :D

21.Jak długo zajmuje Ci prysznic?
W zależności, co pod nim robię. xD 
22. Jak dużo zajmuje Ci przygotowanie się rano?
Zależy ile mam czasu. :D
23. Czy kiedykolwiek brałaś udział w bójce?
Nie, ja raczej z tych poukładanych i grzecznych dzieci. :D
24. Co Ci się podoba u chłopaków?
Cenię sobie u nich wierność i inteligencję plus kulturę słowa. :)) Nie lubię, gdy ktoś używa przekleństw jako przecinków. ;)
25. Co Ci się nie podoba u chłopaków?
Głupota. Chęć szpanowania. 
26. Powód, dla którego dołączyłaś do blogspotu?
Bo wiedziałam, że blogowanie to fajna sprawa. A po drugie - kiedyś chciałam zostać pisarką, więc blog był takim jakby "szkoleniem". Teraz to marzenie mi przeszło,a le blog pozostał. Z tym się nie da zerwać ot tak. :D
27. Czego się boisz?
Nie wiem. Z tych najbardziej banalnych to błyskawic w nocy. :D
28. Kiedy ostatnio płakałaś?
Dawno. :D Choć ze śmiechu to jakoś niedawno. :D
29. Kiedy ostatnio powiedziałaś, że kogoś kochasz?
Mówię to każdego dnia. :D 
30. Co oznacza Twój blogspot name?
Kiedyś popularne były takie strony ze zbiorowiskiem różnych nicków. Ten mi się spodobał i tak zostało. :)

Pora na trzeci utwór - trzymacie się jakoś? :D

31. Ostatnia przeczytana książka?
"Gwiazd naszych wina" Johna Greena. Świetna. Więcej będzie w Niebanalnym Podsumowaniu czerwca. :)
32. Książka, którą aktualnie czytasz?
"Rywalki" Kiera Cass.
33. Co ostatnio oglądałaś?
"Familiadę". :D Taki nasz mały zwyczaj z rodzicami. Co niedzielę razem siadamy do obiadu i oglądamy ten program. :D
34. Ostatnia osoba, z którą rozmawiałaś? 
Mama. ;) 
35. Relacje między Tobą a osobą, do której wysłałaś sms?
Przyjaciółka. :) 
36. Ulubiona potrawa?
Ciężko wybrać. :D Zupa-krem ze szparagów, łosoś ze szpinakiem. :D 
37. Miejsce, które chciałabyś odwiedzić?
Wielka Brytania, Francja. :) 
38. Ostatnie miejsce, w którym byłaś?
Toruń. Cel --> zakupy. :D
39. Czy ktoś Ci się teraz podoba?
Chyba można tak to nazwać. :D
40. Ostatni raz kiedy pocałowałaś kogoś?
Mamę na dobranoc. :D 

Uwierzycie mi, gdy powiem, że jest to pierwsza piosenka w języku francuskim, którą słucham?! :D

41. Ostatnio kiedy ktoś Cię obraził?
Nie mam pojęcia. :D 
42. Ulubiony smak słodki?
Czeko, czeko, czeko, czeko, CZEKOLADA! :D
43. Na jakich instrumentach grasz?
Kiedyś grałam na flecie, bo w szkole był to obowiązek. :D
44. Ulubiona część biżuterii?
Kolczyki. :) 
45. Ostatnio uprawiany sport? 
Rrrrrrrrower. :D
46. Jaką piosenkę ostatnio śpiewałaś?
Coś z Florence + The Machine moim łamanym angielskim. :D
47. Ulubiony tekst na podryw?
Yyyyy, WHAT??? 
48. Czy kiedykolwiek używałaś tego tekstu?
Kupa śmiechu. Hahaha. 
49. Z kim ostatnio przebywałaś w wolnym czasie?
Liczą się domownicy? A rybki? Dobra, tak na poważnie - z przyjaciółkami. :)) 
50. Kto powinien odpowiedzieć na te pytania?
Kto chce. :) Nikogo nie zmuszam, bo wiem, że nie każdy lubi odpowiadać/pisać tagi. :)) Z chęcią poznałabym odpowiedzi As, Szarony czy Tęczowej Banieczki. ;) 


I to byłoby na tyle. :D Pisanie umilała mi muzyka słuchana z Spotify - świetny program! :)) 

Pozdrawiam, 
Fabryczna :)) 

niedziela, 8 czerwca 2014

Nowości w mojej kosmetyczce #17

Hej :)
Miało być dzisiaj denko, ale z racji tego, że mam nowy komputer to nie zdążyłam jeszcze zgrać z tamtego zdjęć. ( btw właśnie dlatego ostatnio mnie tu nie ma - nałogowo gram w simsy :D)
Wycieczkę szkolną zaliczam do udanych. Owszem, nie przebiła zeszłorocznej, ale niewiele jej brakowało. Jak z zeszłorocznym wyjazdem kojarzy mi się herbata i energetyki, tak w tym roku prym wiedzie gaśnica i karuzela. :D Pogoda co prawda nie była najlepsza, ale może to i dobrze - gdyby był upał to chyba bym się roztopiła :D
Dzisiejsze nowości kosmetyczne obejmują zakupy poczynione w trakcie promocji w Rossmannie i Naturze. Dorzuciłam do tego parę wygranych. :)
Zaczniemy od naustnej części, którą chyba zdążyłam najbardziej pokochać. :D Na samej górze znajduje się kredka do ust Color Boost z Bourjois w kolorze 03 Orange Punch, która w regularnej cenie kosztuje 27,99 zł. Chciałam kolor o nazwie Peach on the beach, który upatrzyłam sobie dzień wcześniej, ale już go nie było. Mogłam się jeszcze zapytać pani, czy mają w szafce na dole, ale uznałam, że 03 też jest ładna. Coś czuję, że będzie to mój ulubieniec wakacyjny. ;)
Kolejnymi dwoma kredkami (produkty w takiej formie są niezwykle wygodne. Dlaczego ja to tak późno odkryłam?! :D) są te z Lovely z serii Color Wear, które regularnie kosztują 7,49 zł. Wzięłam dwa kolory - 2 i 3. Są matowe, więc siłą rzeczy wysuszają minimalnie usta, ale gdy je porządnie nawilżymy to wyglądają pięknie. :) Szkoda tylko, ze jest tak mało kolorów do wyboru.
Oczywiście musiałam kupić sobie pomadkę z Essence z mojej ulubionej serii Longlasting. Skusiłam się na kolor 01 Coral Calling za całe 9,99 zł. Jest PRZEPIĘKNA. Cudo, cudo, cudo. Nic dodać, nic ująć. Teraz walczę sama ze sobą, czy pójść do Natury, bo od 12.06 do 18.06 jest promocja na wszystkie produkty do makijażu ust 1+1 gratis. :D Kupiłabym sobie wtedy dwie za 10 zł. :D Nawet mam już upatrzone kolory. Iść czy nie iść?
I ostatnią szminką jest słynna 16 od Kate Moss firmy Rimmel. Regularna cena wynosi 20,49 zł. I nią jestem trochę zawiedziona, choć może to tylko pierwsze wrażenie. Jakość jest świetna itd., ale kolor chyba nie mój. Mam wrażenie, że za jasny. Obym się do niej przekonała, bo pomadki z tej serii darzę ogromną sympatią. :D
Postanowiłam Wam zrobić małe "swatche" na ręku. Nie sugerujcie się jedynie kolorami pomadek z Lovely. Nr 2 wcale nie jest taki brązowy. Na ustach wygląda bardzo naturalnie i ładnie podbija ich kolor. Z kolei nr 3 wcale nie jest taka różowa. :D
Kolejnymi rzeczami są produkty do makijażu oczu. O dziwo, nie kupiłam żadnego tuszu do rzęs. Nie był mi niezbędny. ;)
Przede wszystkim polowałam na Color Tatoo w kolorze 35 On and On Bronze. Powiem jedno - jest cudowny! Wytrzymuje cały dzień, robi praktycznie cały makijaż. Tak, tak i jeszcze raz tak. 50 razy tak, przechodzi pan do finału. :D Cena regularna to 23,99 zł.
Dalej dwie kredki cieliste do oczu. Najpierw kupiłam tę z My Secret o nazwie Satin Tourch Kohl w kolorze nr 19 nude. Potem zaś skusiłam się jeszcze na Max Factora Kohl Pencil nr 090 Natural Glaze. Różnica między nimi jest spora. Myślę, że w najbliższym czasie pokuszę się o ich porównanie. Co Wy na to?
Ahh, pominęłam bezbarwny żel do brwi z Catrice! Fajny wynalazek, tyle powiem. :D (w promocji 7,79 zł)
Postanowiłam również zrobić wam "swatche" tych produktów. Różnica w kolorze kredki z Max Factora a tej od My Secret jest widoczna na żywo. :)
Kolejną kategorią są rzeczy "maskująco-kryjące". Kupiłam podkład z Rimmela Stay Matte w kolorze 100 Ivory. Coś czuję, że zostanę przy nim na długo... :)
Dalej jest słynny kamuflaż z Catrice w kolorze 020 Light Beige. Widać już zużycie, a to dlatego, że używam go non stop - świetny jest! :) (7,79 zł w promocji)
I ostatnią rzeczą "na zapas" jest mój ulubiony puder matujący z Sensique. Mistrzu w swej półce cenowej.
A to część bardziej "upiększająco-koloryzująca". Oczywiście zabłąkał się tu jeszcze korektor z Maybelline Affinitone w kolorze 02. Stwierdzam jednak, że jest no jednak trochę za jasny, ale 3 już nie było, a na nim mi zależało. ;) (15,59 zł w promocji)
Dalej róż z Catrice Multi Colour w kolorze 060 Strawberry Frappucino. Jest to mozaika różnych kolorów, które wymieszane razem dają ładny, subtelny efekt. I like it! :D
Kolejnym różem z Catrice zwie się Defining Blush i jest w kolorze 050 Apropos Apricot. (w promocji 8,99 zł).
Następną rzeczą jest rozświetlacz z Essence z limitki Love Letters. Urzekł mnie pięknym tłoczeniem - brawo Essence! :D (w promocji 8,39 zł)
Rozświetlacz ma piękne, złote drobinki, które świetnie mienią się w słońcu. :)
Rzeczy do paznokci... Myślałam, że więcej ich kupię. :D Wzięłam pilniczek z Essence za 2,69 zł i dwa lakiery z Wibo każdy w regularnej cenie kosztował 5,99 zł. :) Niebieski jest w numerze 546, a ten nudziakowy w nr 181. :)
Do pokazania zostały mi jeszcze tylko nagrody. Nie są to wszystkie, ponieważ większość już się gdzieś rozlazła.
U Pani Domu wygrałam paletkę cieni L'oreal w kolorze P2, którą pewnie sprezentuję mamie lub zostawię u siebie. Albo będziemy korzystały na spółkę. :D
Paletka Sleeka Garden of Eden i rozświetlacz MUA Undress Your Skin to nagroda, którą sobie sama wybrałam dzięki Picoli. Rozświetlacz jest cudowny. ♥
I na koniec została gąbeczka z Real Techniques, którą chciałam kupić, ale nie było jej nigdzie. :( Sprezentowała mi ją Hunger For Beauty. :)

I tak oto prezentują się nowości. :D W czasie pisania zjadłam za dwa kawałki ciasta z truskawkami (♥) i zdążyłam posprzątać salon. Multifunkcyjna Ewa. :D
Miłego tygodnia Wam życzę,a  ja idę pykać w simsy.

Pozdrawiam, 
Fabryczna :*

niedziela, 6 kwietnia 2014

Nowości w mojej kosmetyczce #16

Cześć i czołem! 
Wczoraj spędziłam przemiły dzień ze swoimi przyjaciółkami. Głównym naszym celem był "Zaje Bar". (KLIK <-- wejdźcie na ich fanpejdża i obejrzyjcie galerię zdjęć - świetny wystrój i pyszne jedzenie!) Przemiła Pani tam pracuje. Jeśli zdarzy się Wam kiedyś być w Grudziądzu koniecznie tam zajdźcie. Po obiedzie poszłyśmy na spacer brzegiem Wisły. Trafiłyśmy do jakiegoś zajazdu, gdzie kryjówkę zrobiły sobie bezdomni na czele z dużym, czarnym psem. Na szczęście spał. :D Potem tylko lody u Francuza (szkoda, że jeszcze nie ma jabłkowych świderków. Trzeba poczekać do sezonu. :( ) i powrót do domciu. Oczywiście zrobiłam małe, malutkie zakupy, ale z tym też się wiąże mała historia, więc opowiedzmy lepiej wszystko po kolei...
W tym tygodniu moja mam była w Niemczech, więc korzystając z okazji poprosiłam ją o naprawdę mini-mini zakupy w DM. Po przyjeździe do Polski i usłyszeniu ode mnie co też bloggerki wypisują o kosmetykach Balea czy Alverde stwierdziła, że mogła kupić więcej. Innym razem. :)
Na tym zdjęciu znajdują się dwa żele z nowej, letniej edycji limitowanej Balea: Mango Mambo i Carambola Lambada. Oba pachną cudnie!
Obowiązkowo chciałam spróbować słynnych odżywek z Balea. Myślałam też nad szamponami, ale zrezygnowałam, ponieważ na razie mam zapas swoich. :) 
Na powyższej fotografii znajduje się odżywka z morelą i aloesem oraz z figą i perłami, a także odżywka z serii profesjonalnej z olejkiem arganowym. Zdziwiło mnie to, że jest ona tak mała. :D 
W czasie sobotniego wypadu z przyjaciółkami "na miasto" (patrz --> wstęp) zaszłam do Natury. W planach miałam zakup czarnego lakieru do paznokci z cienkim pędzelkiem. Myślałam, ze takie cuda posiada tylko Wibo, a tu Karolina uświadomiła mnie, że też Sensique posiada takie cuda. (notabene było tańsze od Wibo --> Sensique kosztowało 5,99) Do tego dorzuciłam czekoladową maseczkę do twarzy, bo była w promocji (zapłaciłam za nią 3,99). Jako ciekawostkę dodam, że w koszyku z towarem do wyłożenia widziałam maskę do włosów L'Biotica. Czyżby miała być to nowość w Naturze? :) 
Karolina dzień wcześniej żaliła mi się na Skypie, że w Grudziądzu nie ma piasków z Golden Rose. Coś mi świtało, że na Toruńskiej jest taka malutka, niezbyt ładna drogeryjka połączona z kioskiem, gdzie kiedyś widziałam lakiery z GR, ale ze standardowej serii. Jakie było nasze zdziwienie, gdy na wystawie zobaczyłyśmy piaski z tejże firmy! Wchodzimy do środka, a tam wszystkie, dosłownie wszystkie kolory były dostępne. ♥ Ja wzięłam ten o numerze 66, jednocześnie skreślając go z Wish Listy. Zapłaciłam za niego 11,90. 
W tej drogeryjce były także lakiery z serii Jolly Jewels i parę innych produktów z Golden Rose. Rozglądałam się za matowymi pomadkami, ale niestety nie było ich. Może kiedyś będą? :)

Podsumowując jestem bardzo, bardzo zadowolona ze swoich zakupów. Teraz czekam na -40% w Rossmannie. :D (szczególnie kręci mnie kolorówka :P) 

A czy wy kiedyś znalazłyście jakieś cuda w swoim mieście? 
Pozdrawiam, Fabryczna :)

Etykiety

-40% -49% #100happydays 20 twarzy... AA akcja Alterra Alverde ankieta astor Avon Babydream back to school Balea bardzo dobry Bath&Body Works baza pod cienie baza pod makijaż baza pod tusz BeautyBlender Bell Benefit Biedronka Bielenda Biolaven Organic Bioliq Biotanic bitwa Blistex blogerka kosmetyczna błyszczyki Boti Bourjois Boże Narodzenie bubel bzdety CandA Carmex Catrice Cetaphil cienie do powiek cień w kremie Cleanic Color Tattoo coś innego Czas Żniw Cztery Pory roku Czytelniczy zakamarek książkowy debiut demakijaż denko Dermika deser dłonie DM Dove dwufazowiec dzieciństwo Dzień babci i dziadka Dzień Dziecka ekobieca ekstrakt z banana emulsja EOS Epikbox Essence Eveline Evree Facebook Farmona FC Bayern film filmiki Fusswohl Garnier gazetka gąbeczka do makijażu genialny Gliceryna Golden Rose Green Pharmacy Hakuro HandM Healthy Mix hebe hydrolizat keratyny Hypoallergenic I<3Makeup idealny na lato informacja Inglot inne inne blogi Isana jedzenie Joannna John Green Joko kakao Kamill kamuflaż kino Kobo kolorówka korektor kosmetyczka kotek kredka do ust krem do rąk krem do stóp krem do twarzy krem pod oczy krzywe paznokcie lepiej nie patrzeć książka książka czy film kultura KWC L'biotica l'oreal lakier do paznokci Lirene lista lotion Lovely małe co nieco małe informacje Manhattan Marion maseczka masełka maska maska własnej roboty masło maxfactor Maybelline mgiełki Mikołajki mini-recenzje minti shop. Zoeva Miss Selene Miss Sporty Mizon mleczko pszczele Montagne Jeunesse mój pierwszy raz mus do ciała muzyka My Secret nagrody najlepsi z najlepszych Nakręćmy się na wiosnę Natura Natura Siberica nic Niebanalne podsumowanie Nivea nowa kolekcja nowe książki nowy wygląd o mnie odkrycie roku odżywka odżywka do rzęs odżywka w sprayu olejek olejek do włosów ołtfit Organic Shop Organique Oriflame Original Source Orly Orsay OSZUSTKA P2 Pantene paznokcie Paznokciowy Team peeling Pepco Perfecta pędzle pianka do mycia ciała piaskowy pielęgnacja pielęgnacja twarzy pielęgnacja włosów Pierre Rene Pilomax płyn micelarny po raz drugi Podaruj Paczkę podkład podsumowanie pomadka porównanie postanowienie powitanie Poznaj Fabryczną! prawie debiut prezent promocja promocje przesyłki puder recenzja recenzja książki rimmel Rival de Loop Rossmann rozdanie rozświetlacz różne sally hansen Samantha Shannon saszetka Schauma Sekret Urody Sensique Serum siemię lniane słodycze Soraya stopy Super-Pharm Synergen szablon szampon szminka Święta Tag taka radość że hoho tanie a dobre The Body Shop The Sims 4 The Versatile Blogger Tkmaxx Tołpa ToniandGuy tonik tort tusz do rzęs Tutti Frutti twarz ubrania ulubieńcy roku ulubiona książka ulubione blogi ulubiony produkt Under20 urodziny Wet N Wild Wibo włosowe zdjęcia włosy wow zdążyłam na czas wszystko co lubię wycofywane produkty wygrana wyniki wysuszacz do paznokci/lakieru wyzwanie wzorek Yoskine YouTube Yves Rocher z życia wzięte zabawy zakupy zapowiedź zdobienie zestawienie Ziaja Zoeva żel do mycia twarzy żel pod prysznic życzenia
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka